Spadek Ciśnienia w Instalacji CO Układzie Zamkniętym 2025 – Przyczyny i Rozwiązania
Czym tak naprawdę jest i dlaczego stanowi problem? Spadek ciśnienia w instalacji CO układzie zamkniętym to zjawisko, które niczym nieproszony gość, potrafi zakłócić komfort cieplny w domu, a w skrajnych przypadkach nawet unieruchomić kocioł grzewczy. W skrócie, oznacza to, że ilość "paliwa" dla pompy obiegowej i ciepła maleje, bo ilość wody w systemie się zmniejsza lub jej fizyka przestaje działać poprawnie. To nie tylko sygnał awarii, ale i cichy sabotażysta efektywności grzewczej, wymagający naszej czujności.

- Prawidłowe Ciśnienie Robocze i Statyczne w Instalacji CO Układzie Zamkniętym
- Najczęstsze Przyczyny Spadków Ciśnienia – Wycieki, Korozja, Naczynie Przeponowe
- Jak Zdiagnozować i Zlokalizować Wyciek w Instalacji Grzewczej
- Skutki Niskiego Ciśnienia i Co Robić Gdy Ciśnienie Spada
Przyjrzymy się teraz bliżej różnym aspektom tego problemu, zaczynając od podstaw. Analizując dane, możemy dostrzec pewne powtarzające się wzorce dotyczące usterek instalacji grzewczych w układach zamkniętych. Badania terenowe oraz statystyki zgłoszeń serwisowych z ostatnich lat rzucają światło na główne przyczyny dysfunkcji.
| Rodzaj Problemu | Szacowana Częstotliwość* | Potencjalny Koszt Naprawy (PLN) |
|---|---|---|
| Widoczne wycieki (grzejniki, złączki) | ~40% | 50 - 500 (proste) / 500+ (skomplikowane) |
| Utrata powietrza/uszkodzenie naczynia przeponowego | ~30% | 150 - 600 (napełnienie) / 400 - 1200+ (wymiana) |
| Niewidoczne wycieki (podłoga, ściana) | ~15% | 800 - 3000+ (lokalizacja i naprawa) |
| Problemy z zaworem bezpieczeństwa | ~5% | 100 - 300 (regulacja/czyszczenie) / 150 - 500 (wymiana) |
| Korozja wewnętrzna/szlam w systemie | ~10% | 500 - 2000+ (płukanie, inhibitory) |
*Częstotliwość jest szacunkowa na podstawie analizy zgłoszeń serwisowych i typowych usterek. Nie stanowi ścisłych danych statystycznych dla całej populacji instalacji.
Koszty są orientacyjne i mogą znacznie różnić się w zależności od regionu, skomplikowania usterki i stawek serwisanta.
Zobacz także: Kto odpowiada za instalację CO w bloku?
Przytoczone dane pokazują jasno, że problemy z naczyniem przeponowym i widoczne wycieki dominują jako najczęstsze przyczyny kłopotów z ciśnieniem. Ciche, niewidoczne wycieki stanowią mniejszy odsetek, ale ich konsekwencje i koszty naprawy są często najwyższe ze względu na trudną lokalizację. To podkreśla znaczenie regularnej kontroli wizualnej oraz monitorowania manometru, nawet gdy nie widać od razu mokrych plam czy zacieków.
Prawidłowe Ciśnienie Robocze i Statyczne w Instalacji CO Układzie Zamkniętym
Zrozumienie pojęć ciśnienia roboczego i statycznego to fundament, bez którego trudno sensownie rozmawiać o funkcjonowaniu systemu grzewczego. Ciśnienie w instalacji grzewczej to po prostu siła wywierana przez wodę na ścianki rur, grzejników i innych elementów. Można to porównać do "tętna" systemu; jeśli jest za niskie lub za wysokie, cały organizm instalacji zaczyna szwankować.
Prawidłowe ciśnienie robocze w większości domowych instalacji grzewczych zasilanych kotłem wynosi zazwyczaj około 1,2 do 2,0 bar. To wartość, którą obserwujemy na manometrze, gdy kocioł pracuje, a woda cyrkuluje i jest podgrzewana. Statyczne ciśnienie natomiast to pomiar dokonywany, gdy system jest zimny i nieruchomy – woda nie krąży, pompa stoi.
Zobacz także: Dopuszczalny spadek ciśnienia w instalacji CO – norma
Ciśnienie statyczne zależy przede wszystkim od wysokości słupa wody, czyli odległości między kotłem a najwyżej położonym punktem instalacji (najczęściej najwyższym grzejnikiem). Orientacyjnie, na każde 10 metrów różnicy poziomów przypada około 1 bar ciśnienia statycznego. Dodaje się do tego pewien naddatek, zwykle około 0,2-0,5 bar, aby zapewnić prawidłową pracę pompy i zapobiec zapowietrzeniu najwyższych punktów.
Dla typowego domu piętrowego z poddaszem, gdzie różnica poziomów między kotłem w piwnicy lub na parterze a najwyższym grzejnikiem wynosi np. 6-8 metrów, ciśnienie statyczne powinno wynosić około 0,6-0,8 bar plus wspomniany naddatek. Ostateczne ciśnienie napełnienia "na zimno" powinno oscylować w granicach 1,1 do 1,5 bar. Wskazanie to jest kluczowe do zapamiętania po pierwszym uruchomieniu.
Gdy kocioł zaczyna podgrzewać wodę, jej objętość zwiększa się (prawo rozszerzalności termicznej). W układzie zamkniętym, gdzie woda nie ma gdzie uciec, wzrost objętości prowadzi do wzrostu ciśnienia. Ten wzrost jest naturalny i musi być kontrolowany przez odpowiednie naczynie przeponowe. W zależności od temperatury wody (np. 50-70°C), ciśnienie robocze może wzrosnąć o 0,3-0,8 bar powyżej ciśnienia statycznego.
Dopuszczalne ciśnienie maksymalne w większości domowych systemów CO wynosi zazwyczaj 2,5 do 3,0 bar. Przekroczenie tej wartości aktywuje zawór bezpieczeństwa, który upuszcza nadmiar wody, chroniąc system przed uszkodzeniem. To często pierwszy sygnał, że coś jest nie tak z naczyniem przeponowym, które nie kompensuje wzrostu objętości wody.
Regularna kontrola ciśnienia jest absolutnie niezbędna dla prawidłowego działania urządzeń grzewczych i zapewnienia efektywności systemu. Manometr w kotle lub na instalacji powinien być niczym zegarek dla instalatora czy świadomego użytkownika – monitorowanie jego wskazań pozwala wcześnie wykryć potencjalne problemy. Spadek ciśnienia poniżej zalecanej wartości napełnienia lub nadmierne wahania pomiędzy stanem zimnym a gorącym to zawsze sygnał do weryfikacji przyczyny.
Pamiętajmy, że każdy bar ciśnienia to odpowiednik około 10 metrów słupa wody. W blokach mieszkalnych, gdzie instalacja sięga na kilka pięter w górę, wymagane ciśnienie napełnienia będzie znacznie wyższe niż w parterowym domku. System w takim bloku, aby woda dotarła na 5. piętro (ok. 15m wysokości od kotłowni), będzie potrzebował ciśnienia statycznego rzędu co najmniej 1,5 bar plus naddatek.
Zbyt niskie ciśnienie może uniemożliwić prawidłowy obieg wody, co prowadzi do niedogrzania niektórych pomieszczeń lub wręcz awarii kotła (nowoczesne kotły często posiadają czujnik minimalnego ciśnienia, np. 0,7 bar, poniżej którego następuje blokada pracy). Zbyt wysokie ciśnienie, jeśli naczynie przeponowe jest za małe lub uszkodzone, stale aktywuje zawór bezpieczeństwa, prowadząc do utraty wody i spadków ciśnienia w dłuższej perspektywie. Dlatego utrzymanie ciśnienia w prawidłowym zakresie, na ogół 1.1 - 1.5 bar na zimno dla domów jednorodzinnych, jest kluczowe.
Czynniki wpływające na wahania ciśnienia obejmują przede wszystkim temperaturę wody – wzrost temperatury powoduje wzrost ciśnienia, spadek temperatury powoduje spadek ciśnienia. Inną przyczyną wahań może być niestabilna praca pompy obiegowej, choć to rzadsza przyczyna. Zrozumienie, że pewne wahania ciśnienia są normalne, pod warunkiem że mieszczą się w dopuszczalnym zakresie i nie skutkują ciągłym spadkiem, jest ważne. Na przykład, wzrost z 1.3 bar na zimno do 1.8 bar na gorąco jest w pełni akceptowalny.
Monitorowanie trendów ciśnienia jest równie ważne, jak jednorazowy pomiar. Jeśli co kilka tygodni lub miesięcy trzeba dolewać wody, by podnieść ciśnienie, to nie są to "normalne wahania", lecz symptom głębszego problemu – gdzieś ta woda musi znikać. Należy wtedy rozpocząć dochodzenie, niczym wytrawny detektyw poszukujący wskazówek, które doprowadzą do źródła ubytku.
Podsumowując ten rozdział, prawidłowe ciśnienie napełniania dla przeciętnego domu jednorodzinnego w układzie zamkniętym to około 1,1 do 1,5 bara na zimno. Ciśnienie robocze na gorąco będzie odpowiednio wyższe, ale powinno mieścić się w zakresie akceptowanym przez producenta kotła i elementów instalacji, zwykle do 2,5-3,0 bara. Systematyczna kontrola i reagowanie na nienaturalne zmiany są naszą pierwszą linią obrony przed kosztownymi awariami.
Najczęstsze Przyczyny Spadków Ciśnienia – Wycieki, Korozja, Naczynie Przeponowe
Gdy manometr w kotle lub na instalacji uparcie pokazuje coraz niższe wartości, można niemal z matematyczną pewnością założyć, że w systemie ubywa wody. Najczęstsze przyczyny spadków ciśnienia można sprowadzić do kilku kluczowych obszarów, a każdy z nich wymaga innej diagnozy i strategii naprawy. Można by rzec, że to tak jak z lekarzem diagnozującym pacjenta – gorączka może mieć wiele przyczyn, ale sposoby leczenia są różne.
Na szczycie listy sprawców spadków ciśnienia znajdują się wycieki. W układzie zamkniętym, który teoretycznie jest szczelny, każda kropla wody, która wydostaje się na zewnątrz, powoduje spadek ciśnienia w całej objętości systemu. Wycieki mogą być widoczne, np. w postaci mokrych plam pod grzejnikami, na odpowietrznikach, na złączkach rur, czy przy zaworach. Te są najprostsze do zlokalizowania i naprawy.
Niestety, wycieki bywają też zdradliwie ukryte – w ścianach (szczególnie w instalacjach w tynku), pod podłogą (ogrzewanie podłogowe to częsty winowajca), czy w trudno dostępnych miejscach, np. na pionach instalacyjnych zabudowanych płytą gipsowo-kartonową. Takie "niewidzialne" wycieki są znacznie trudniejsze do wykrycia i często generują wyższe koszty związane z lokalizacją i koniecznością ingerencji w strukturę budynku.
Innym istotnym czynnikiem powodującym utratę czynnika grzewczego jest problem z naczyniem przeponowym (zwanym też ekspansyjnym). Naczynie to jest kluczowym elementem systemu zamkniętego, mającym za zadanie kompensować wzrost objętości wody podczas jej podgrzewania. Składa się ono z metalowej obudowy, gumowej membrany (przepony) i poduszki powietrznej (lub azotowej) po drugiej stronie membrany. Po stronie instalacji jest woda, po stronie "suchej" gaz pod pewnym ciśnieniem wstępnym.
Prawidłowe ciśnienie wstępne w naczyniu przeponowym powinno być nieco niższe niż ciśnienie napełnienia instalacji na zimno – zazwyczaj około 0,1-0,2 bar mniej. Czyli jeśli instalację napełniamy do 1,3 bar, ciśnienie w naczyniu powinno wynosić około 1,1-1,2 bar. Z czasem poduszka gazowa w naczyniu może tracić ciśnienie z powodu mikroskopijnych nieszczelności zaworu lub przepony. W efekcie naczynie nie może prawidłowo przejąć zwiększonej objętości gorącej wody, co prowadzi do gwałtownych wzrostów ciśnienia.
Gwałtowny wzrost ciśnienia w systemie na gorąco skutkuje częstym upuszczaniem wody przez zawór bezpieczeństwa (ustawiony np. na 3 bar). Za każdym razem, gdy zawór się otwiera, system traci trochę wody. Po ostygnięciu instalacji objętość wody maleje, ale skoro część została usunięta przez zawór bezpieczeństwa, ogólna ilość czynnika grzewczego w systemie jest mniejsza. To powoduje spadek ciśnienia poniżej optymalnego poziomu "na zimno", co wymusza dolewanie wody. I tak koło się zamyka – brak powietrza w naczyniu prowadzi do częstych wzrostów ciśnienia i upuszczania wody, co z kolei prowadzi do notorycznych spadków ciśnienia po ostygnięciu.
Uszkodzenie samej membrany w naczyniu przeponowym (pęknięcie lub rozszczelnienie) powoduje, że woda z instalacji dostaje się do części przeznaczonej na gaz. Naczynie wtedy jest "zalane" wodą i przestaje spełniać swoją funkcję kompensacyjną. Test takiego naczynia poprzez naciśnięcie wentyla (tego samego, co w oponie samochodowej) zakończy się wypłynięciem wody zamiast syknięcia gazu. Takie naczynie wymaga natychmiastowej wymiany.
Inną, choć często wolniej postępującą przyczyną spadków ciśnienia, jest korozja wewnętrzna elementów instalacji i tworzenie się szlamu. Choć korozja bezpośrednio nie powoduje ubytków wody na zewnątrz, prowadzi do osłabienia ścianek rur, grzejników, czy wymienników ciepła, zwiększając ryzyko pojawienia się mikroskopijnych pęknięć lub dziur w przyszłości. Aktywna korozja zużywa tlen z wody, co też wpływa na chemizm i objętość, choć jest to wtórny efekt w kontekście szybkiego spadku ciśnienia.
Sam proces tworzenia się szlamu – mieszaniny produktów korozji i zanieczyszczeń – może również przyczynić się do problemów. Szlam może blokować przepływ w rurach i grzejnikach, co pośrednio wpływa na dynamikę ciśnienia, a w skrajnych przypadkach może prowadzić do uszkodzenia pompy lub wymiennika ciepła w kotle. Choć szlam rzadko jest bezpośrednią przyczyną SZYBKIEGO spadku ciśnienia (chyba że blokuje on krytyczny element prowadzący do przegrzewania/wyrzutu), świadczy o złej jakości wody w systemie, która sprzyja powstawaniu nieszczelności.
Mikropęknięcia w elementach grzewczych, takich jak grzejniki panelowe, mogą być bardzo trudne do zauważenia, zwłaszcza gdy są ukryte pod farbą lub izolacją. Woda może wtedy powoli odparowywać, zanim utworzy widoczną kroplę. Taki scenariusz bywa często źródłem frustracji, bo ciśnienie systematycznie spada, a "na oko" wszystko wydaje się być szczelne. Czasami jedynie osad w miejscu wycieku, np. na fugach płytek podłogowych lub przy stopce grzejnika, wskazuje na problem.
Warto też wspomnieć o sezonowym zapowietrzaniu się instalacji, zwłaszcza na najwyższych piętrach lub w grzejnikach, które nie były odpowietrzane. Powietrze w instalacji zajmuje miejsce wody i choć początkowo nie jest to "ubytek wody" w sensie wycieku, jego obecność w systemie napełnionym do pewnego ciśnienia może maskować faktyczną ilość czynnika. Po usunięciu powietrza przez odpowietrzniki, manometr wskaże rzeczywiste (niższe) ciśnienie, wymagając dolania wody. Jest to jednak zazwyczaj jednorazowe zjawisko po sezonie grzewczym, a nie ciągły spadek.
Problemy z samym kotłem również mogą być źródłem spadków ciśnienia. Dotyczy to głównie wewnętrznych wycieków w kotłach dwufunkcyjnych (gdzie obieg grzewczy styka się z obiegiem wody użytkowej przez wymiennik ciepła) lub usterek w zaworze bezpieczeństwa kotła, który zaczyna "popuszczać" nawet przy prawidłowym ciśnieniu roboczym. W przypadku wewnętrznego wycieku, woda z obiegu grzewczego ucieka do sieci wodociągowej (co można zauważyć np. poprzez nagły wzrost zużycia wody użytkowej na liczniku) lub, rzadziej, jest odparowywana w kotle. Zdiagnozowanie tego typu problemu wymaga sprawdzenia przez wykwalifikowanego serwisanta kotłów.
Analizując skumulowane problemy, np. korozję i uszkodzone naczynie przeponowe jednocześnie, sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana. Korozja osłabia elementy, a wadliwe naczynie przeponowe powoduje nadmierne wahania ciśnienia, co dodatkowo obciąża osłabione punkty. Taka kombinacja potrafi doprowadzić instalację na skraj wytrzymałości. Zrozumienie tej złożoności jest pierwszym krokiem do skutecznego rozwiązania problemu spadającego ciśnienia. Zatem gdy ciśnienie w naszym systemie zaczyna regularnie spadać, powinniśmy zacząć poszukiwania przyczyny w tych trzech obszarach: nieszczelnościach zewnętrznych/wewnętrznych, kondycji naczynia przeponowego i ewentualnych problemach w kotle.
Jak Zdiagnozować i Zlokalizować Wyciek w Instalacji Grzewczej
Gdy spadek ciśnienia staje się chroniczny i wykluczyliśmy problemy z naczyniem przeponowym (np. poprzez sprawdzenie jego ciśnienia wstępnego i odpowietrzenie go z wody) oraz z kotłem (co często wymaga wezwania serwisanta), nasze podejrzenia naturalnie kierują się w stronę wycieków. Diagnoza i lokalizacja nieszczelności bywa wyzwaniem, wymagającym metodycznego podejścia i czasem specjalistycznego sprzętu. To trochę jak rozwiązywanie kryminalnej zagadki, gdzie śladów trzeba szukać cierpliwie i uważnie.
Pierwszym i najbardziej oczywistym krokiem jest wizualna inspekcja wszystkich dostępnych elementów instalacji. Obejmuje to przede wszystkim grzejniki, zwracając szczególną uwagę na zawory (przyłączeniowe i termostatyczne), odpowietrzniki oraz miejsca łączeń rur z grzejnikiem. Typowe objawy wycieku to widoczne zabrudzenia, zacieki, naloty (często w kolorze miedzi lub rdzy) oraz po prostu mokre plamy pod lub na elementach instalacji. Niekiedy wystarczy delikatnie dotknąć chusteczką, aby upewnić się, czy powierzchnia jest wilgotna.
Należy dokładnie sprawdzić połączenia rur, zwłaszcza te gwintowane lub lutowane/zaciskane. Szczególną uwagę warto poświęcić miejscom, gdzie instalacja przechodzi przez ściany lub stropy, ponieważ w tych punktach rury są narażone na naprężenia, a wyciek może być ukryty w przegrodzie budowlanej. Każdy dostępny zawór odcinający czy spustowy na instalacji powinien zostać skontrolowany. Czy kapie z zaworu pod kotłem? Czy podejście do grzejnika w piwnicy nie jest mokre?
Jeśli system obejmuje ogrzewanie podłogowe lub instalacja jest całkowicie ukryta w ścianach, zadanie staje się znacznie trudniejsze. Mokre plamy na suficie poniżej lub na ścianie to ewidentny, choć już zaawansowany, symptom wycieku. Czasami jedyną wskazówką są powoli pojawiające się plamy wilgoci lub "czarne" miejsca na fugach wokół grzejnika, które są stale wilgotne z powodu niewielkiego wycieku i przyciągają brud. Długoterminowe działanie nawet niewielkiej ilości wody na materiały budowlane (np. parkiet, panele, tynk) prędzej czy później objawi się uszkodzeniami.
Jeśli wizualna inspekcja nie przynosi rezultatów, a ciśnienie nadal spada, można rozważyć metody bardziej zaawansowane. Jedną z nich jest tzw. próba ciśnieniowa lub test spadku ciśnienia. Polega ona na odcięciu poszczególnych sekcji instalacji (jeśli system jest tak zaprojektowany i posiada odpowiednie zawory strefowe) i monitorowaniu spadku ciśnienia w każdej z nich z osobna. Sekcja, w której ciśnienie spada szybciej niż w innych, jest potencjalnym miejscem nieszczelności. Należy pamiętać, że nawet szczelny system będzie wykazywał minimalne wahania ciśnienia związane z temperaturą otoczenia, ale spadek rzędu np. 0,1 bar w ciągu 24 godzin w sekcji na zimno może świadczyć o problemie.
Dla trudniejszych do zlokalizowania, ukrytych wycieków, stosuje się specjalistyczne techniki. Kamery termowizyjne mogą pomóc w identyfikacji miejsc, gdzie temperatura powierzchni ściany lub podłogi odbiega od normy, co może wskazywać na obecność przeciekającej, gorącej wody. Różnica temperatur na powierzchni rzędu 0,5-2°C w stosunku do otoczenia w nieoczekiwanym miejscu może być wskazówką.
Inną metodą jest wykorzystanie gazu znacznikowego. Do opróżnionej części instalacji (lub całego systemu, w zależności od potrzeb) wprowadza się mieszaninę azotu i wodoru. Cząsteczki wodoru, będąc bardzo małe, potrafią przedostać się przez nawet najdrobniejsze mikropęknięcia. Na powierzchni podłogi lub ściany detektor gazu (przypominający nieco wskaźnik geigera) wykrywa ulatniający się wodór, co pozwala na precyzyjne zlokalizowanie miejsca wycieku bez konieczności kucia na ślepo. Koszt takiej usługi waha się zazwyczaj od 800 do 2000+ złotych, w zależności od regionu i skomplikowania instalacji, ale pozwala uniknąć dewastacji całego pomieszczenia.
Alternatywnie stosuje się metody akustyczne. Wyciekająca woda, nawet w niewielkiej ilości, generuje specyficzny dźwięk, który można wychwycić za pomocą czułych mikrofonów i specjalistycznego sprzętu do nasłuchiwania. Metoda ta bywa skuteczna, zwłaszcza w przypadku wycieków pod twardymi nawierzchniami jak beton czy płytki. Dźwięk płynącej wody w rurach maskuje czasem cichy szum wycieku, co utrudnia zastosowanie tej techniki podczas pracy instalacji. Dlatego często testy akustyczne wykonuje się na wyłączonym systemie.
Jeszcze inną metodą, choć mniej precyzyjną do lokalizacji punktowej, jest zastosowanie barwników fluorescencyjnych lub światłem aktywnych. Barwnik wprowadza się do systemu, a po pewnym czasie (od kilku godzin do kilku dni, w zależności od tempa wycieku) szuka się jego śladów wokół elementów instalacji lub w miejscach, gdzie podejrzewamy nieszczelność, używając latarki z promieniowaniem UV (tzw. lampy Blacklight). Koszt barwnika to kilkadziesiąt złotych, ale metoda ta jest skuteczna głównie przy widocznych wyciekach lub tych, które objawiają się na powierzchni materiałów chłonnych, np. fug.
W przypadku ogrzewania podłogowego, test szczelności można wykonać poprzez napowietrzenie pustej pętli grzewczej (np. do 2-3 bar ciśnienia) i spryskanie połączeń i rur (jeśli są dostępne do wglądu przed zalaniem jastrychem) wodą z płynem do naczyń. W miejscu nieszczelności pojawią się wtedy bąbelki. Gdy jastrych jest już zalany, jedynymi metodami są gaz znacznikowy, termowizja lub metody akustyczne. Naprawa wycieku w ogrzewaniu podłogowym często wiąże się z koniecznością demontażu fragmentu podłogi i naprawy lub wymiany uszkodzonej pętli, co generuje znacznie wyższe koszty (np. 1500 - 5000+ złotych, wliczając koszty materiałów i prac odtworzeniowych).
Kluczowe w procesie lokalizacji jest cierpliwość i systematyczność. Czasem mały wyciek w trudno dostępnym miejscu potrafi spędzić sen z powiek, ale z odpowiednimi narzędziami i wiedzą można go namierzyć. Pamiętajmy, że stałe dolewanie wody do nieszczelnej instalacji to jak pudrowanie syfa – problem narasta, korozja się rozwija (świeża woda wprowadza tlen), a szkody stają się coraz poważniejsze. Profesjonalna lokalizacja wycieku, mimo początkowego kosztu, często pozwala zaoszczędzić znacznie większe sumy w przyszłości.
Skutki Niskiego Ciśnienia i Co Robić Gdy Ciśnienie Spada
Ciśnienie w instalacji grzewczej to niczym ciśnienie krwi w organizmie człowieka – jego nieprawidłowy poziom, czy to zbyt niski, czy zbyt wysoki, ma bezpośredni wpływ na "zdrowie" i efektywność całego systemu. Gdy ciśnienie w naszej instalacji CO w układzie zamkniętym zaczyna spadać, jest to sygnał ostrzegawczy, którego nie wolno lekceważyć.
Główne skutki zbyt niskiego ciśnienia są natychmiast odczuwalne w codziennym użytkowaniu. Po pierwsze, cyrkulacja wody w systemie staje się utrudniona, a w skrajnych przypadkach pompa obiegowa może mieć problem z przepchnięciem wody przez całą instalację, zwłaszcza na wyższe piętra. Efektem jest niedogrzewanie pomieszczeń położonych najwyżej lub najdalej od kotła. Grzejniki na dole są ciepłe, te na górze ledwo letnie lub zupełnie zimne.
Po drugie, i jest to bardzo ważne, nowoczesne kotły grzewcze wyposażone są w czujniki minimalnego ciśnienia. Jeśli ciśnienie spadnie poniżej określonego progu (często około 0,7 bara, choć ta wartość może się różnić w zależności od producenta i modelu kotła), sterownik kotła zablokuje jego pracę ze względów bezpieczeństwa. Kocioł po prostu przestaje grzać, a na panelu sterowania wyświetla się odpowiedni kod błędu (np. błąd niskiego ciśnienia). To uniemożliwia dalsze użytkowanie ogrzewania i ciepłej wody (w przypadku kotłów dwufunkcyjnych), do momentu przywrócenia prawidłowego ciśnienia.
Zbyt niskie ciśnienie może również prowadzić do kawitacji pompy obiegowej. Kawitacja to zjawisko powstawania i szybkiego zanikania pęcherzyków pary wodnej w cieczy pod wpływem spadku ciśnienia poniżej ciśnienia prężności par. Kiedy te pęcherzyki pękają, generują lokalnie bardzo wysokie ciśnienia i temperaturę, które mogą fizycznie uszkodzić wirnik pompy, powodując jej głośną pracę i skrócenie żywotności, a w końcu awarię. To dość kosztowna perspektywa, zważywszy na ceny pomp (od kilkuset do ponad tysiąca złotych).
Ponadto, niskie ciśnienie sprzyja zapowietrzaniu się instalacji, zwłaszcza na najwyższych punktach. Powietrze, które dostaje się do systemu (np. poprzez odpowietrzniki lub niewielkie nieszczelności, które zasysają powietrze, gdy system stygnie), zbiera się w grzejnikach, blokując przepływ wody i ograniczając powierzchnię wymiany ciepła. Odpowietrzanie jest wtedy konieczne, ale jak już wspomniano, po usunięciu powietrza ciśnienie spada jeszcze bardziej, zamykając błędne koło, jeśli pierwotna przyczyna (ubytek wody) nie zostanie usunięta.
Co robić, gdy ciśnienie spada? Pierwszym, doraźnym krokiem jest sprawdzenie manometru i porównanie go z zalecaną wartością ciśnienia napełnienia "na zimno". Jeśli wskazanie jest zbyt niskie (np. poniżej 1 bar dla typowego domu jednorodzinnego, a tym bardziej poniżej minimalnego progu pracy kotła), należy dolać wodę do instalacji. Dolewanie odbywa się zazwyczaj za pomocą zaworu zasilającego umieszczonego pod kotłem. Zawór ten łączy instalację CO z siecią wodociągową. Należy powoli otworzyć ten zawór i obserwować manometr, dolewając wody do momentu osiągnięcia prawidłowego ciśnienia na zimno (np. 1,2-1,5 bar). Następnie zawór należy szczelnie zamknąć. Bardzo ważne jest, aby nie dopuścić do nadmiernego wzrostu ciśnienia powyżej wartości maksymalnej (zazwyczaj 2,5-3,0 bar), ponieważ spowoduje to niepotrzebne uruchomienie zaworu bezpieczeństwa i wypuszczenie wody.
Jeśli jednorazowe dolanie wody rozwiąże problem na długi czas (np. na wiele miesięcy), może to oznaczać, że system wymagał jedynie drobnego uzupełnienia po np. odpowietrzeniu. Jednakże, jeśli ciśnienie spada regularnie – co kilka dni, tygodni czy nawet miesięcy – to jest to niezbity dowód na ubytek wody i wymaga przeprowadzenia szczegółowej diagnozy w celu zlokalizowania przyczyny. Regularne dolewanie świeżej wody do systemu nie jest obojętne dla jego kondycji, ponieważ świeża woda zawiera rozpuszczony tlen, który przyspiesza procesy korozyjne wewnątrz instalacji. Długofalowo może to prowadzić do poważniejszych uszkodzeń rur, grzejników, a nawet kotła.
Co zaś w przypadku zbyt wysokiego ciśnienia? Jak wspomniano wcześniej, nagłe, gwałtowne wzrosty ciśnienia, prowadzące do częstego otwierania się zaworu bezpieczeństwa, są najczęściej spowodowane problemem z naczyniem przeponowym – albo utratą ciśnienia w poduszce gazowej, albo uszkodzeniem membrany. Rzadszymi przyczynami mogą być np. niewłaściwe działanie zaworów odcinających naczynie przeponowe lub jego zbyt mała pojemność w stosunku do objętości wody w instalacji.
Monitorowanie wahań ciśnienia pomiędzy stanem zimnym a gorącym jest kluczowe. Duża różnica (np. z 1,0 bar na zimno do 2,8 bar na gorąco w niewielkim systemie) silnie wskazuje na problem z naczyniem. Idealnie, wzrost ciśnienia roboczego na gorąco powinien być umiarkowany i nie zbliżać się do wartości aktywacji zaworu bezpieczeństwa. Regularna kontrola i monitorowanie wahania ciśnienia to działania profilaktyczne, które pozwalają uniknąć poważniejszych problemów.
Gdy zdiagnozowaliśmy problem spadającego ciśnienia (tj. ustaliliśmy, że nie jest to jednorazowe zjawisko), a wizualne oględziny nie wykazały widocznych wycieków, powinniśmy rozważyć sprawdzenie naczynia przeponowego i jego ciśnienia wstępnego. To można zrobić samodzielnie (po spuszczeniu ciśnienia z instalacji i użyciu odpowiedniego manometru do opon samochodowych) lub z pomocą hydraulika. Jeśli naczynie jest uszkodzone lub wymaga napompowania, to często rozwiązuje problem nawracających spadków ciśnienia związanych z upuszczaniem wody przez zawór bezpieczeństwa.
Jeżeli problem spadku ciśnienia nadal występuje pomimo wykluczenia naczynia przeponowego i widocznych wycieków, najprawdopodobniej mamy do czynienia z wyciekiem ukrytym lub problemem w kotle. W takiej sytuacji zdecydowanie zaleca się wezwanie specjalisty – hydraulika lub serwisanta kotła – który dysponuje odpowiednimi narzędziami i doświadczeniem do przeprowadzenia szczegółowej diagnostyki (testów ciśnieniowych, użycia gazu znacznikowego czy kamery termowizyjnej). Koszt profesjonalnej diagnostyki jest inwestycją w spokój i ochronę przed dalszymi zniszczeniami.
Zapobieganie jest zawsze lepsze niż leczenie. Regularne przeglądy instalacji (np. co roku przed sezonem grzewczym), w tym sprawdzenie ciśnienia w naczyniu przeponowym, odpowietrzenie grzejników i kontrola wizualna dostępnych elementów, pomagają wczesne wykryć potencjalne problemy, zanim przerodzą się w poważną awarię i kosztowną naprawę. Prawidłowo konserwowana i regularnie sprawdzana instalacja grzewcza w układzie zamkniętym powinna pracować przez wiele lat bezproblemowo.