Zagrożenia prądem elektrycznym: Poradnik 2025
Wyobraź sobie, że w jednej chwili zwykłe, codzienne urządzenie, z którego korzystasz bez zastanowienia, staje się przyczyną dramatu. Nie chodzi tu o abstrakcyjne, odległe zagrożenie, lecz o realne i namacalne zagrożenia związane z prądem elektrycznym, które potrafią zmienić życie w ułamku sekundy. Od pozornie niewinnych iskier po śmiercionośne wyładowania – prąd to niewidzialna siła, która choć niezmiernie pożyteczna, kryje w sobie potencjał do nieodwracalnych uszkodzeń i tragedii, dlatego bezpieczeństwo elektryczne to priorytet absolutny.

- Bezpośrednie i pośrednie oddziaływanie prądu na organizm ludzki
- Elektryczność statyczna i wyładowania atmosferyczne: Niewidzialne niebezpieczeństwa
- Zapobieganie wypadkom elektrycznym: Znaczenie wiedzy i BHP
- Najczęściej Zadawane Pytania
Kiedy mówimy o prądzie elektrycznym, nie myślimy jedynie o pojedynczym zagrożeniu. To cały wachlarz potencjalnych katastrof, od mikrouszkodzeń organizmu po globalne kataklizmy. Oprócz bezpośrednich porażeń i oparzeń, energia elektryczna może prowadzić do pożarów o niewyobrażalnej skali, a nawet wybuchów. Warto pamiętać również o tych "niewidzialnych" zagrożeniach, jak elektryczność statyczna, która w pewnych warunkach potrafi być równie groźna jak bezpośredni kontakt z siecią, czy potężne, nieokiełznane wyładowania atmosferyczne.
| Rodzaj Zagrożenia | Przyczyna | Skutki (przykładowe) | Średnia ilość wypadków w Europie (rocznie) |
|---|---|---|---|
| Porażenia prądem | Bezpośredni kontakt z elementami pod napięciem | Zaburzenia rytmu serca, zatrzymanie oddechu, poparzenia wewnętrzne | Ok. 2500 (szacunki dla UE, ciężkie porażenia) |
| Oparzenia łukiem elektrycznym | Zwarcie, niewłaściwa obsługa urządzeń, błędy izolacji | Głębokie oparzenia skóry i tkanek, metalizacja skóry | Brak dokładnych danych, ale stanowią znaczną część urazów |
| Pożary od elektryczności | Zwarcia, przeciążenia, wadliwe instalacje, użycie niewłaściwych zabezpieczeń | Zniszczenia mienia, utrata zdrowia lub życia | Ponad 50 000 (szacunki dla UE) |
| Wyładowania atmosferyczne | Bezpośrednie uderzenie pioruna, indukowane przepięcia | Porażenia, pożary, uszkodzenie infrastruktury | Setki incydentów rocznie, różna intensywność |
| Elektryczność statyczna | Brak uziemienia, materiały izolacyjne, ruch tarciowy | Wyładowania iskrowe, zagrożenie wybuchem w atmosferze palnej | Incydentalne, w specyficznych środowiskach (np. przemysłowych) |
Powyższe dane to jedynie wierzchołek góry lodowej, pokazujący jak szerokie jest spektrum zagrożeń elektrycznych. Statystyki często niedoszacowują skali problemu, ponieważ wiele drobniejszych incydentów nie jest zgłaszanych, a niektóre skutki, takie jak długotrwałe uszkodzenia neurologiczne po porażeniu, mogą objawiać się dopiero po pewnym czasie. Pamiętajmy, że każda cyfra w tej tabeli to potencjalna ludzka tragedia, dlatego analiza tych danych to punkt wyjścia do budowania skutecznych strategii prewencyjnych i edukacji społeczeństwa w zakresie bezpiecznego obchodzenia się z prądem.
Bezpośrednie i pośrednie oddziaływanie prądu na organizm ludzki
Oddziaływanie prądu elektrycznego na organizm ludzki jest fascynującym, choć przerażającym zjawiskiem. Mówimy tutaj o sile, która jest w stanie w ułamku sekundy zdeorganizować procesy biologiczne, doprowadzając do nieodwracalnych zmian, a nawet śmierci. Z punktu widzenia fizjologii, procesy te można podzielić na oddziaływania bezpośrednie i pośrednie, z których każde charakteryzuje się innym mechanizmem i konsekwencjami dla zdrowia człowieka.
Oddziaływanie pośrednie, choć brzmi niewinnie, potrafi być równie zdradliwe co bezpośredni kontakt. Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego pożary wywołane zwarciem elektrycznym są tak niszczycielskie? Właśnie to jest doskonały przykład. Wysoka temperatura, często przekraczająca 1000°C, wytwarzana podczas zwarcia, może wywołać ciężkie oparzenia ciała, nawet jeśli prąd nie przepłynie bezpośrednio przez nas. Łuk elektryczny – to widowiskowe, ale śmiertelnie groźne zjawisko – jest kolejnym przykładem. W momencie, gdy prąd przeskakuje przez powietrze, tworzy się potężny strumień energii, który powoduje roztopienie metali, metalizację skóry, a jego intensywna jaskrawość potrafi uszkodzić wzrok, podobnie jak patrzenie prosto w spawanie bez odpowiedniego zabezpieczenia. Nawet upadek z wysokości, będący reakcją na przestrach wywołany niespodziewanym impulsem elektrycznym, zalicza się do tej kategorii. Wyobraźcie sobie elektryka, który pracując na słupie wysokiego napięcia, nagle zostaje porażony przez łuk – sam upadek może być dla niego tragiczny w skutkach, niezależnie od skutków bezpośredniego porażenia.
Z drugiej strony mamy oddziaływanie bezpośrednie, czyli właściwe porażenie elektryczne, które następuje, gdy prąd elektryczny przepływa bezpośrednio przez ciało człowieka, zmieniając się w tak zwany prąd rażeniowy. Ten proces to istny taniec śmierci dla naszych tkanek i układów. Prąd nie jest po prostu nośnikiem energii; staje się katalitycznym czynnikiem, który indukuje zmiany fizyczne, chemiczne i biologiczne w organizmie. Co najważniejsze, oddziałuje on na nasz układ nerwowy, serce oraz na skład krwi i płynów fizjologicznych. Znajomy ból, który odczuwamy, to tylko wstęp. Wyobraź sobie, że twoje mięśnie zaciskają się tak mocno, że nie możesz uwolnić się od źródła prądu, a Twoja ręka, kurczowo zaciśnięta, nie chce puścić. To właśnie efekt "rażenia z przywieraniem" – skutek mimowolnych skurczów mięśni, szczególnie w dłoniach. Warto wspomnieć o badaniach przeprowadzonych na przestrzeni lat, które jednoznacznie pokazują, że prąd przemienny o częstotliwości 50-100 Hz, czyli ten, który płynie w naszych gniazdkach, jest najbardziej niebezpieczny dla ludzkiego serca, prowadząc do migotania komór i w konsekwencji, do zatrzymania krążenia. Mniej znany jest fakt, że przepływ prądu może prowadzić do elektrolizy krwi, a więc rozpadu jej składników pod wpływem prądu, co jest procesem nieodwracalnym i dewastującym dla całego organizmu. Czy można sobie wyobrazić coś bardziej inwazyjnego dla życia?
Nie można również zapominać o tym, że skutki porażenia zależą od wielu czynników: drogi przepływu prądu przez ciało, czasu trwania kontaktu, wartości napięcia, a także indywidualnej odporności organizmu. Przykładowo, prąd płynący przez serce jest znacznie bardziej niebezpieczny niż ten, który przechodzi przez kończynę. Czas ma tutaj fundamentalne znaczenie – im dłużej trwa kontakt, tym większe prawdopodobieństwo poważnych uszkodzeń. Pomyśl o sytuacji, gdy podczas próby wymiany żarówki dotkniesz odkrytego przewodu. Jeżeli zareagujesz błyskawicznie, skutki mogą być minimalne. Ale co, jeśli prąd skurczowo zaciśnie twoje palce i nie pozwoli ci się oderwać? Każda sekunda zwiększa ryzyko trwałego uszczerbku na zdrowiu, czy to w postaci uszkodzenia nerwów, nerek czy serca. Tak więc, odczucia bólu, kurcze mięśni, a w skrajnych przypadkach śmierć, to nie tylko fizyczne następstwa, ale rezultat skomplikowanych procesów bioelektrycznych, które prąd wywołuje w naszym organizmie. Dlatego też, zrozumienie tych mechanizmów to podstawa do projektowania bezpiecznych instalacji i edukacji w zakresie minimalizowania ryzyka wypadków elektrycznych. Bez tej wiedzy, nawet najbardziej zaawansowane środki bezpieczeństwa mogą okazać się niewystarczające w obliczu nieprzewidzianych okoliczności.
Elektryczność statyczna i wyładowania atmosferyczne: Niewidzialne niebezpieczeństwa
Wyobraźcie sobie dwa zagrożenia, które, choć rzadko bezpośrednio kojarzone z codziennym kontaktem z siecią elektryczną, posiadają kolosalną siłę rażenia i niszczenia. Mówimy tutaj o elektryczności statycznej oraz o zjawisku wyładowań atmosferycznych, czyli burzach z piorunami. Oba te zjawiska są dowodem na to, że elektryczność nie ogranicza się do przewodów i gniazdek – jest wszędzie wokół nas, w powietrzu, na powierzchniach, w samym środowisku naturalnym. Są to niewidzialne niebezpieczeństwa, które w odpowiednich warunkach potrafią zadziwić, zniszczyć, a nawet zabić.
Zacznijmy od elektryczności statycznej. To ciche, podstępne zagrożenie, często lekceważone, bo objawiające się jedynie drobnym "kopnięciem" po dotknięciu klamki. Pamiętacie to uczucie, gdy po zdjęciu swetra "strzelają" iskry, albo gdy potrzesz balonem o włosy i ten magicznie przylega do ściany? To wszystko są manifestacje elektryczności statycznej, czyli nierównomiernego rozłożenia ładunków elektrycznych na powierzchniach materiałów. Problemy zaczynają się, gdy ładunki te kumulują się w dużych ilościach, a następnie następuje gwałtowne wyładowanie. W domowych warunkach rzadko prowadzi to do czegoś poważniejszego niż zaskoczenie, ale w przemyśle sytuacja wygląda zupełnie inaczej. W fabrykach, gdzie są przechowywane łatwopalne gazy, opary czy pyły, pojedyncza iskra wyładowania elektrostatycznego może wywołać potężny wybuch. Pomyślcie o rafineriach, lakierniach samochodowych, czy silosach zbożowych – tam elektryczność statyczna jest realnym, śmiertelnym zagrożeniem. Dlatego też, stosuje się zaawansowane systemy uziemienia, specjalne materiały antystatyczne oraz ścisłe procedury kontroli wilgotności powietrza, aby minimalizować to ryzyko. Zapominanie o elektryczności statycznej w tych środowiskach to jak igranie z ogniem, tylko że ogień ten jest niewidoczny i bezgłośny, aż do momentu detonacji. Ryzyko to staje się szczególnie wysokie w suchych warunkach, gdy wilgotność względna powietrza spada poniżej 50%, co sprzyja gromadzeniu się ładunków.
A co z wyładowaniami atmosferycznymi? Tu już wchodzimy na zupełnie inny poziom, do kategorii zdarzeń, których nie możemy kontrolować, ale możemy się przed nimi chronić. Piorun to gigantyczne, naturalne wyładowanie elektryczne, które potrafi przenieść dziesiątki tysięcy amperów prądu i osiągnąć temperaturę ponad 20 000°C. To siła zdolna powalić drzewo, uszkodzić budynek, a co gorsza, zabić człowieka w ułamku sekundy. Porażenia piorunem nie są częste, ale ich skutki są druzgocące – od natychmiastowej śmierci, przez ciężkie poparzenia, uszkodzenia narządów wewnętrznych, po długotrwałe zaburzenia neurologiczne. Warto pamiętać, że zagrożenie nie dotyczy tylko bezpośredniego uderzenia pioruna. Znaczącym ryzykiem są także przepięcia, czyli gwałtowne wzrosty napięcia w instalacji elektrycznej, wywołane przez odległe uderzenia pioruna. Przepięcia te potrafią zniszczyć podłączone do sieci urządzenia – telewizory, komputery, lodówki. Piorun może uderzyć w linię energetyczną setki metrów od naszego domu, a impuls i tak dotrze do naszej instalacji, uszkadzając sprzęt AGD i RTV. Koszt wymiany takich urządzeń, zwłaszcza w obliczu jednoczesnej awarii kilku z nich, może być znaczny. Na przykład, nowy telewizor LED o przekątnej 55 cali to wydatek rzędu 2500-3500 zł, a wymiana płyty głównej w laptopie to koszt około 600-1000 zł, nie licząc cen lodówek czy pralek. Stąd konieczność stosowania specjalnych systemów odgromowych dla budynków oraz ochronników przepięć w instalacjach domowych i przemysłowych. Nawet jeśli mieszkasz w mieście, a piorun nie uderzy bezpośrednio w Twój budynek, to zjawiska indukowane elektromagnetycznie mogą uszkodzić wrażliwe urządzenia elektroniczne. Zrozumienie, że te "niewidzialne" siły elektryczne stanowią równie poważne zagrożenie jak widzialne przewody pod napięciem, jest kluczem do pełnego bezpieczeństwa. Ignorowanie ich to świadome narażanie się na konsekwencje, które mogą okazać się dużo bardziej dotkliwe niż się początkowo wydaje.
Zapobieganie wypadkom elektrycznym: Znaczenie wiedzy i BHP
Prawdopodobnie każdy z nas zetknął się z powiedzeniem, że „przezorny zawsze ubezpieczony”. W kontekście zagrożeń związanych z prądem elektrycznym, to nie tylko puste słowa, ale życiowa zasada. Choć nie możemy całkowicie wyeliminować wszystkich ryzyk związanych z energią elektryczną – w końcu jest ona wszechobecna w naszym życiu – możemy i musimy znacząco zmniejszać zarówno ryzyko ich występowania, jak i łagodzić skutki, gdy do wypadków już dojdzie. Statystyki są bezlitosne i jednocześnie dają do myślenia: od 70% do nawet 85% wypadków elektrycznych to rezultat niewłaściwego postępowania człowieka. Brzmi jak ironia losu, prawda? Zamiast szukać winnych w zawiłościach instalacji, powinniśmy przede wszystkim przyjrzeć się własnym nawykom, wiedzy i świadomości.
Często bywa, że ta niewłaściwa postawa wynika z lekkomyślności – podejścia typu „mnie to się nie zdarzy”. Widziałem to wiele razy. Hydraulik próbujący wymienić rurę obok niezabezpieczonej skrzynki elektrycznej, czy domowy majsterkowicz naprawiający wtyczkę pod napięciem, „bo to tylko chwilka”. Innym razem to ignorancja przepisów – bo przecież „kto by czytał te nudne regulaminy?”. No cóż, te „nudne regulaminy” powstały w pocie czoła ekspertów, po setkach analiz wypadków, w trosce o ludzkie życie. Wyobraźcie sobie scenę: elektryk, który, zbytnio pewny siebie, nie stosuje kaskady odłączenia napięcia przed pracami w rozdzielni. Przecież to tylko 230V, "nic strasznego". Tymczasem nagłe zwarcie może spowodować nie tylko iskrzenie, ale wręcz wytworzenie łuku elektrycznego, który spali skórę w ułamku sekundy, powodując oparzenia trzeciego stopnia i utratę wzroku. To nie są bajki, to są realia, z którymi mają do czynienia służby ratunkowe niemal każdego dnia.
Kolejnym, i być może najbardziej alarmującym aspektem, jest brak umiejętności i elementarnej wiedzy o zagrożeniu. Czy naprawdę każdy, kto wymienia żarówkę, wie, dlaczego powinien wyłączyć światło w przełączniku? Albo dlaczego nigdy nie powinno się używać uszkodzonych kabli? Badania prowadzone przez Państwową Inspekcję Pracy i różne instytucje branżowe jednoznacznie wskazują, że ogromna część wypadków bierze się z niewiedzy. Nie chodzi o to, by każdy był elektrykiem z uprawnieniami, ale o to, by każdy miał świadomość podstawowych zasad bezpieczeństwa. Przykładem niech będzie stosowanie przedłużaczy. Zdarza się, że ludzie podłączają „choinkę” z dziesiątków urządzeń do jednego gniazdka, często przy użyciu kilku przedłużaczy połączonych szeregowo. Niby nic, ale taki system może pobierać moc rzędu 5-7 kW, podczas gdy typowe gniazdko wytrzyma 3-3,5 kW. Efekt? Przegrzewanie się kabli, stopiona izolacja, a w konsekwencji – zagrożenie pożarowe. Koszt kilkudziesięciu złotych za lepszej jakości, certyfikowany przedłużacz to drobiazg w porównaniu z kosztami utraty domu, czy co gorsza, życia.
Dlatego kluczem do minimalizacji wypadków elektrycznych jest inwestowanie w edukację – od najmłodszych lat w szkołach, przez regularne szkolenia BHP w miejscach pracy, aż po kampanie informacyjne skierowane do szerokiej publiczności. Ludzie muszą zrozumieć, że przestrzeganie zasad to nie zbiór uciążliwych nakazów, ale zbiór sprawdzonych w praktyce środków ochrony życia i mienia. Pamiętajmy o starym polskim przysłowiu: "Lepiej dmuchać na zimne". W przypadku prądu elektrycznego, to nie jest tylko mądre przysłowie – to imperatyw. Nawet drobne awarie instalacji, pozornie niegroźne, mogą prowadzić do poważnych konsekwencji. Zardzewiała lub uszkodzona śruba w gniazdku, luz w zaciskach – to wszystko zwiększa rezystancję styku, prowadząc do lokalnego nagrzewania i potencjalnego zagrożenia wybuchem w przypadku obecności materiałów łatwopalnych. Naprawdę, czasem wystarczy kilka minut poświęconych na sprawdzenie sprzętu lub przeczytanie instrukcji, aby uniknąć lat cierpienia lub dożywotnich konsekwencji.
Wdrażanie procedur Bezpieczeństwa i Higieny Pracy to nie biurokracja, lecz życiowa konieczność. Odpowiednie oznakowanie, zabezpieczenia, regularne przeglądy i certyfikowany sprzęt to filary, na których buduje się bezpieczne środowisko pracy i życia. Bez świadomego udziału każdego człowieka, nawet najlepsze przepisy pozostaną martwą literą. W końcu to my, użytkownicy, jesteśmy pierwszym i często ostatnim ogniwem łańcucha bezpieczeństwa w kontakcie z prądem elektrycznym. Ostatecznie, to nasza odpowiedzialność za siebie i innych decyduje, czy prąd będzie nam służył, czy stanie się naszym najgorszym koszmarem. Inwestowanie w świadomość i odpowiednie procedury to nie wydatek, ale oszczędność – życia, zdrowia i pieniędzy.
Wartością dodaną do kwestii zapobiegania jest także zrozumienie dynamiki działania prądu. Prąd przemienny, o którym wspominaliśmy już wcześniej, ma tę specyfikę, że może indukować kurcze mięśni, które uniemożliwiają samodzielne odskoczenie od źródła zagrożenia. To niezwykle istotne, zwłaszcza gdy mówimy o napięciu 230/400 V, które dominuje w gospodarstwach domowych i małych firmach. Wiele osób, nie zdając sobie sprawy z tego zjawiska, próbuje "na szybko" naprawić urządzenie pod napięciem, zamykając tym samym pętlę przepływu prądu przez swoje ciało. Czas ekspozycji staje się wtedy krytyczny, ponieważ nawet niska wartość prądu, przepływająca przez dłuższy czas, może spowodować nieodwracalne uszkodzenia serca lub układu nerwowego. Przy 50 mA i ekspozycji powyżej 0.5 sekundy, ryzyko migotania komór serca znacząco rośnie, a 20 mA prądu płynącego przez 5 minut może być śmiertelne. To tylko pokazuje, że ignorancja może być droższa niż wizyta u specjalisty.
Inwestycja w nowoczesne zabezpieczenia, takie jak wyłączniki różnicowoprądowe (RCD), jest absolutnie kluczowa. RCD-ki, wykrywając nawet minimalne różnice w przepływie prądu, wyłączają zasilanie w ułamku sekundy, zanim prąd osiągnie niebezpieczne dla człowieka wartości. Ich koszt, około 80-150 zł za sztukę, to śmieszna cena w obliczu życia ludzkiego. Niestety, w wielu starszych instalacjach wciąż ich brakuje, co stanowi gigantyczną lukę w systemie bezpieczeństwa. Ludzie często zwlekają z modernizacją, uważając to za zbędny wydatek, dopóki nie zdarzy się wypadek. Mówi się, że najskuteczniejsza nauka przychodzi po błędzie, ale w przypadku prądu, czasem jest to nauka, za którą płaci się najwyższą cenę.
W kwestii prewencji nie można zapominać o podstawowym, ale niezwykle skutecznym działaniu, jakim jest regularna konserwacja i kontrola instalacji elektrycznych. Starzejące się przewody, obluzowane gniazdka, nadmierne zużycie izolacji – to wszystko są potencjalne bomby zegarowe. Średnia żywotność instalacji elektrycznej w domach mieszkalnych to około 25-30 lat. Wiele budynków w Polsce ma instalacje, które pamiętają lata 70. czy 80. ubiegłego wieku. Ich wymiana, choć kosztowna (od 100 do 200 zł/m2 powierzchni użytkowej, zależnie od zakresu prac), jest absolutnie niezbędna dla zapewnienia bezpieczeństwa. Brak regularnych przeglądów instalacji, prowadzonych przez kwalifikowanych elektryków (co 5 lat dla większości budynków), jest prostą drogą do zwiększenia ryzyka zagrożeń pożarowych i porażenia prądem. Przecież przeglądamy samochody, czyścimy piec, dbamy o kanalizację – dlaczego więc często ignorujemy instalację elektryczną, która jest fundamentem naszego codziennego komfortu i jednocześnie źródłem tak wielu potencjalnych zagrożeń? Ignorowanie tych aspektów jest jak jazda samochodem z zardzewiałymi hamulcami – tylko kwestią czasu jest, zanim dojdzie do tragedii.
Najczęściej Zadawane Pytania
P: Jakie są główne zagrożenia związane z prądem elektrycznym?
O: Główne zagrożenia obejmują porażenia i oparzenia prądem oraz łukiem elektrycznym, a także zagrożenia pożarowe, zagrożenia wybuchem, niebezpieczeństwa wynikające z elektryczności statycznej oraz skutki wyładowań atmosferycznych. Kluczowe jest zrozumienie, że to szeroki wachlarz problemów, a nie tylko bezpośredni kontakt z napięciem.
P: Czym różni się bezpośrednie oddziaływanie prądu na organizm ludzki od pośredniego?
O: Bezpośrednie oddziaływanie to przepływ prądu przez ciało, prowadzący do uszkodzeń nerwów, mięśni (np. kurcze mięśni), serca czy elektrolizy krwi. Pośrednie oddziaływanie nie wiąże się z przepływem prądu przez organizm, lecz wynika z jego skutków – np. oparzenia od łuku elektrycznego lub pożaru, uszkodzenia wzroku od błysku łuku, czy urazy mechaniczne wskutek upadku wywołanego np. paniką.
P: Jakie są niewidzialne niebezpieczeństwa związane z elektrycznością?
O: Do niewidzialnych, często niedocenianych zagrożeń zalicza się elektryczność statyczna, która w sprzyjających warunkach (np. w atmosferze wybuchowej) może prowadzić do pożarów i wybuchów, oraz wyładowania atmosferyczne (pioruny), które oprócz bezpośredniego uderzenia, generują szkodliwe przepięcia w instalacjach elektrycznych, niszczące sprzęt elektroniczny i stanowiące ryzyko porażenia.
P: Jak można zapobiegać wypadkom elektrycznym?
O: Kluczowe jest zmniejszanie ryzyka poprzez wiedzę i przestrzeganie zasad BHP. To oznacza: świadome korzystanie ze sprawnych urządzeń, unikanie lekkomyślności, regularne kontrole i modernizację instalacji elektrycznych, stosowanie odpowiednich zabezpieczeń (np. wyłączników różnicowoprądowych) oraz właściwe postępowanie w przypadku burzy. Badania pokazują, że ponad 70% wypadków wynika z niewłaściwego postępowania człowieka.
P: Dlaczego prąd przemienny 50 Hz jest tak niebezpieczny dla człowieka?
O: Prąd przemienny o częstotliwości 50 Hz (typowej dla domowych instalacji) jest szczególnie groźny, ponieważ jego częstotliwość skutecznie wpływa na pracę mięśni, w tym serca. Może wywoływać kurcze mięśni (uniemożliwiając samouwolnienie się od źródła prądu) oraz, co najgorsze, migotanie komór serca, prowadzące do zatrzymania krążenia. Stąd tak ważne jest szybkie odłączenie zasilania przy każdym incydencie.