Przywileje dla aut elektrycznych w 2025 – Zwiększ Pozycję!
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być właścicielem pojazdu, który nie tylko mknie ulicami miasta bezszelestnie i z szacunkiem dla planety, ale również otwiera przed Wami zupełnie nowe możliwości? Zapomnijcie o nudnych korkach i dylematach parkingowych. Mówimy tu o przywilejach dla aut elektrycznych – to nie tylko obietnica niższych rachunków za paliwo czy brak konieczności wizyt na stacji benzynowej, ale także realne, namacalne korzyści, które zmieniają miejski krajobraz. Wyobraźcie sobie swobodną jazdę po buspasie, kiedy inni stoją w kilometrowym korku – to jest właśnie jeden z kluczowych uprawnień, które kuszą coraz więcej kierowców do przesiadki na "elektryki".

- Udogodnienia w ruchu miejskim dla aut elektrycznych
- Finansowe korzyści z posiadania auta elektrycznego
- Rozwijająca się infrastruktura ładowania dla EV
- Ekologiczny wymiar posiadania auta elektrycznego
- Q&A
Wzrost zainteresowania autami elektrycznymi jest zjawiskiem, które obserwujemy nie tylko na tle globalnym, ale także w naszym lokalnym podwórku. Z każdym rokiem rośnie liczba zarejestrowanych pojazdów BEV, co świadczy o rosnącej świadomości ekologicznej i ekonomicznej wśród społeczeństwa. To fascynujące, jak szybko ewoluuje ten segment rynku motoryzacyjnego. Te statystyki jasno pokazują, że polski rynek motoryzacyjny nabiera elektrycznego rozpędu.
| Okres | Liczba zarejestrowanych aut BEV (osobowe i użytkowe) | Wzrost procentowy vs. analogiczny okres r-r |
|---|---|---|
| Koniec lipca [Poprzedniego roku] | 25 000 (przykład) | - |
| Koniec lipca [Bieżącego roku] | [Liczba] | 57.7% |
Te dane nie są jedynie suchymi liczbami; one rysują obraz dynamicznie zmieniającego się krajobrazu motoryzacyjnego. Kiedyś „elektryk” kojarzył się z egzotyczną wizją przyszłości, dziś staje się namacalną rzeczywistością, co rusz mijamy je na ulicach miast. Ten skok świadczy o tym, że korzyści z posiadania aut elektrycznych przestają być niszową ciekawostką, a stają się ważnym argumentem dla szerokiej grupy kierowców. Patrząc na te tendencje, przyszłość zelektryfikowanej floty samochodowej wydaje się już nie tylko prawdopodobna, ale wręcz nieunikniona. Ludzie, widząc te realne plusy, po prostu dostrzegają wartość w zmianie, która dotąd była dla wielu tylko mglistym wyobrażeniem.
Udogodnienia w ruchu miejskim dla aut elektrycznych
W dużych aglomeracjach miejskich, gdzie codzienna walka o miejsce na drodze przypomina starożytne bitwy, przywileje dla aut elektrycznych stają się prawdziwym zbawieniem. Wyobraźmy sobie poranek w godzinach szczytu, autobusy i tramwaje sunące swobodnie po buspasach, a my – z gracją i bez stresu – podążamy za nimi w naszym elektrycznym pojeździe. To nie futurystyczna wizja, to rzeczywistość dla właścicieli samochodów elektrycznych, którym zgodnie z przepisami przysługuje prawo korzystania z buspasów.
Zobacz także: Przywileje dla aut elektrycznych w Krakowie
Ta niewielka zmiana w przepisach, mająca gigantyczny wpływ na codzienną mobilność, to dla wielu kamień węgielny, jeśli chodzi o wybór elektryka. Możliwość omijania korków i szybkiego przemieszczania się po mieście znacząco skraca czas dojazdu do pracy, na spotkania czy po prostu załatwiania spraw. Mniej czasu spędzonego w korku to więcej czasu dla siebie, rodziny czy ulubionego hobby – prosta matematyka.
Kolejnym, często niedocenianym, a jednak niezwykle cennym udogodnieniem jest możliwość bezpłatnego parkowania w strefach płatnego parkowania. W centrach miast, gdzie koszt godzinnego postoju może przyprawić o zawrót głowy, ta ulga jest wręcz kolosalna. Kierowcy elektryków nie muszą się martwić o zegarki parkingowe, aplikacje czy poszukiwanie drobnych – ich „ekologiczna przepustka” gwarantuje im wolny od opłat postój.
Warto pamiętać, że każdy grosz oszczędzony na parkowaniu sumuje się w znaczące kwoty w skali miesiąca czy roku. W dużych miastach, gdzie stawki parkingowe potrafią być horrendalne, to nie tylko udogodnienie, ale realna finansowa ulga. To sprawia, że posiadanie samochodu elektrycznego staje się nie tylko ekologiczną, ale i ekonomiczną decyzją. Powiedzmy to głośno: darmowy parking to prawdziwy game changer dla wielu.
Takie rozwiązania sprzyjają redukcji ruchu samochodowego w śródmieściach, a co za tym idzie, zmniejszeniu emisji spalin i poprawie jakości powietrza. Dzięki temu miasta stają się cichsze, czystsze i bardziej przyjazne dla mieszkańców. To swoisty domino efekt, gdzie indywidualne udogodnienia przekładają się na dobro wspólne.
Buspasy i darmowe parkowanie to nie jedyne benefity, choć z pewnością należą do tych najbardziej odczuwalnych. Niektóre miasta idą o krok dalej, oferując np. możliwość wjazdu do stref niskoemisyjnych, gdzie pojazdy spalinowe mają ograniczony lub całkowicie zabroniony dostęp. To kolejny sygnał, że samorządy aktywnie wspierają transformację w kierunku elektromobilności.
Przyjrzyjmy się temu z perspektywy mieszkańca wielkiego miasta. Codzienna walka o przetrwanie w miejskiej dżungli jest męcząca. Widzisz, jak na buspasie mijają cię kolejne auta elektryczne, podczas gdy ty stoisz w korku, spalasz paliwo i w duchu przeklinasz wszystko i wszystkich. Wtedy zaczynasz się zastanawiać, czy aby na pewno warto tkwić w tej pułapce. "Może faktycznie, czas na zmianę?" – myślisz sobie.
Warto również wspomnieć, że te udogodnienia nie są statyczne; zmieniają się i ewoluują wraz z rosnącą liczbą pojazdów elektrycznych. Rządy i samorządy ciągle szukają nowych sposobów na promowanie elektromobilności, więc można spodziewać się kolejnych pozytywnych zmian w przyszłości. To jest swego rodzaju gra o przyszłość, a stawka jest wysoka – czyste powietrze i efektywny transport.
Nie możemy zapomnieć o cichym wymiarze jazdy elektrykiem. Kiedy mija cię niemal bezgłośny pojazd, zupełnie inaczej odczuwasz otoczenie miejskie. Brak hałasu silnika spalinowego to komfort nie tylko dla kierowcy, ale i dla pieszych. Wreszcie można usłyszeć śpiew ptaków w centrum miasta – to naprawdę nowa jakość życia.
Te udogodnienia to coś więcej niż tylko techniczne benefity. To zmieniająca się świadomość i podejście do mobilności. Społeczeństwo, choć powoli, zaczyna doceniać te drobne (ale znaczące) gesty w stronę ekologii. To swoista nagroda za to, że wybierasz coś, co jest lepsze dla nas wszystkich. To tak, jakby system mówił ci: "Dziękujemy, że dbasz o planetę, w zamian dostajesz bonusy".
W końcu, to nie tylko o finanse chodzi. Owszem, darmowe parkowanie i oszczędność paliwa są super, ale świadomość, że jesteś częścią pozytywnej zmiany, że twoje codzienne wybory przyczyniają się do poprawy jakości życia w mieście, jest bezcenna. Wjeżdżając na buspas, nie tylko omijasz korek, ale też dajesz przykład innym. Bycie pionierem to niełatwa rola, ale jak widać, niesie ze sobą pewne „extra points”.
Finansowe korzyści z posiadania auta elektrycznego
Porozmawiajmy otwarcie o tym, co naprawdę przekonuje wielu kierowców do przesiadki na elektromobilność: pieniądze, moi drodzy, pieniądze! Jednym z najbardziej namacalnych finansowych korzyści posiadania auta elektrycznego jest bez wątpienia dostęp do dopłat. Programy takie jak "Mój Elektryk" stały się w Polsce prawdziwym magnesem, sprawiającym, że zakup nowego, bezemisyjnego pojazdu przestaje być marzeniem dla nielicznych, a staje się realną opcją dla coraz szerszego grona Polaków.
Pamiętam, kiedyś słowo "dopłata" kojarzyło się z papierologią, biurokracją i długimi miesiącami oczekiwań. Dziś, choć proces wymaga uwagi, to jest znacznie usprawniony i coraz więcej osób faktycznie z niego korzysta. Wysokość dofinansowania, często sięgająca kilkudziesięciu tysięcy złotych, to naprawdę solidna zachęta. Kto by nie chciał otrzymać sporego rabatu na nowy samochód? To jakby trafić na wyprzedaż życia, tylko że na coś, co faktycznie zmienia naszą codzienność.
Ale to nie wszystko, bo finanse to szeroki worek. Kolejnym olbrzymim plusem jest brak konieczności opłacania stałych opłat za parkowanie w strefach płatnego parkowania. Wyobraźcie sobie dzień w stolicy. Parkujesz rano w ścisłym centrum, potem podjeżdżasz na spotkanie w innej dzielnicy, też płatnej strefie. Kilkadziesiąt złotych dziennie potrafi ulecieć niczym kamień w wodę. A teraz wyobraźcie sobie, że przez cały rok, każdego dnia, te opłaty wynoszą okrągłe zero. To są naprawdę znaczące oszczędności.
Weźmy przykład. Jeśli w Warszawie dzienne opłaty za parkowanie w centrum wynoszą około 30-40 zł (oczywiście to szacunek, bo zależy od czasu i strefy), to w skali miesiąca możemy zaoszczędzić około 600-800 zł, a w skali roku to już kwota, za którą można spłacić niemałą ratę leasingową lub abonamentową. Przemnożcie to przez pięć lat, czyli średni czas posiadania nowego auta – i nagle pojawia się imponująca suma, która pozostaje w Waszej kieszeni.
Ponadto, warto pamiętać o niższych kosztach eksploatacji. Paliwo, a właściwie prąd, jest zazwyczaj tańszy niż benzyna czy diesel, zwłaszcza jeśli ładujemy samochód w domu, z wykorzystaniem tańszej taryfy nocnej. A to nie wszystko – samochody elektryczne, ze względu na prostszą budowę i mniej ruchomych części, często generują niższe koszty serwisowania i części zamiennych. Mniej płynów do wymiany, mniej tarcz, mniej problemów.
Z punktu widzenia właściciela, to jest po prostu raj dla portfela. Zapominasz o tych wszystkich comiesięcznych rachunkach za paliwo, które niczym złodziej wyciągały pieniądze z twojego budżetu. Zamiast tego, płacisz za prąd, a to przecież zupełnie inna bajka. Prąd jest wszędzie, jest tańszy, i masz wrażenie, że oszczędzasz nawet wtedy, kiedy stoisz w miejscu.
Długoterminowe planowanie finansowe z autem elektrycznym nabiera zupełnie nowego wymiaru. W perspektywie kilkuletniego użytkowania pojazdu, sumaryczne korzyści finansowe mogą być zaskakująco wysokie. To sprawia, że początkowo wyższa cena zakupu samochodu elektrycznego (choć malejąca dzięki dopłatom) szybko się zwraca. To trochę jak inwestycja, która na początku wymaga wkładu, ale z czasem zaczyna przynosić solidne zyski.
Dodatkowo, rosnąca wartość rezydualna samochodów elektrycznych to kolejny atut. Na rynku wtórnym, auta elektryczne tracą na wartości wolniej niż ich spalinowe odpowiedniki, co jest dobrą wiadomością dla tych, którzy planują w przyszłości sprzedać swój pojazd. Można powiedzieć, że elektromobilność to nie tylko trend, ale i mądra strategia finansowa, która procentuje na wielu płaszczyznach.
Wiele banków i firm leasingowych oferuje również preferencyjne warunki finansowania dla pojazdów elektrycznych. Niższe oprocentowanie kredytów, specjalne pakiety leasingowe czy atrakcyjniejsze ubezpieczenia – to wszystko dodaje kolejne punkty do finansowej atrakcyjności "elektryków". Rynek dostosowuje się do rosnącego trendu, oferując konsumentom coraz korzystniejsze warunki.
Podsumowując, te wszystkie elementy – dopłaty, darmowe parkowanie, niższe koszty eksploatacji i serwisowania, niższa utrata wartości, a także korzystniejsze opcje finansowania – tworzą solidny fundament ekonomiczny dla decyzji o zakupie samochodu elektrycznego. Z perspektywy kogoś, kto liczy każdą złotówkę, samochód elektryczny przestaje być ekologiczną fanaberią, a staje się sensownym wyborem ekonomicznym. Po prostu – to się opłaca. I to z każdym rokiem coraz bardziej.
Rozwijająca się infrastruktura ładowania dla EV
Pamiętam, jak kilka lat temu zakup auta elektrycznego był równoznaczny z wejściem do klubu odważnych, którzy godzili się na niepewność. Główną bolączką była oczywiście infrastruktura ładowania – czy znajdę wolną ładowarkę, czy zdążę na czas, czy w ogóle dotrę do celu? Dziś, choć wciąż są wyzwania, sytuacja zmieniła się diametralnie. Rozwijająca się infrastruktura ładowania jest jednym z kluczowych czynników, które przekonują coraz więcej sceptyków do przesiadki na EV.
Na koniec lipca ubiegłego roku w Polsce działało już ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych. To imponująca liczba, która stale rośnie, i nie ma się co dziwić, że trend ten przyspiesza. Warto zauważyć, że ta sieć jest dynamicznie rozbudowywana, a dane z końca lipca są tylko wycinkiem z większego obrazu ciągłego rozwoju.
Co więcej, struktura tych stacji jest coraz bardziej zróżnicowana. Około 32% to szybkie stacje ładowania prądem stałym (DC), reszta, czyli 68%, to wolne ładowarki prądu przemiennego (AC) o mocy mniejszej lub równej 22 kW. Ten podział ma swoje logiczne uzasadnienie. Szybkie ładowarki to idealne rozwiązanie na dłuższe trasy, pozwalające na doładowanie baterii w czasie krótszej przerwy na kawę. Te wolniejsze, z kolei, doskonale sprawdzają się w miastach, na parkingach przy supermarketach, w centrach handlowych czy w biurach, gdzie auto i tak stoi przez dłuższy czas.
Sam lipiec był miesiącem naprawdę dynamicznym – uruchomiono dodatkowo 68 nowych stacji ładowania dostępnych dla wszystkich kierowców. To dowód na to, że rynek ładowania nie śpi i dynamicznie odpowiada na rosnące potrzeby. Każda nowa ładowarka to kolejny punkt pewności dla potencjalnego właściciela EV. To tak, jakby na mapie pojawiały się kolejne punkty "tu naładujesz bez stresu".
Inwestycje w infrastrukturę to nie tylko zasługa operatorów ładowarek. Coraz więcej firm, sklepów, hoteli i deweloperów instaluje własne punkty ładowania, widząc w tym wartość dodaną dla swoich klientów i pracowników. Zapewnienie dostępu do ładowania staje się nowym standardem, tak jak kiedyś standardem był darmowy parking czy Wi-Fi. Firmy, które nie będą oferować tej opcji, po prostu zostaną w tyle.
Warto zwrócić uwagę na plany rozwoju infrastruktury. Unia Europejska stawia ambitne cele w zakresie rozbudowy sieci ładowarek, a Polska, jako jej członek, jest zobowiązana do ich realizacji. Oznacza to, że możemy spodziewać się dalszego, dynamicznego wzrostu liczby punktów ładowania, zarówno publicznych, jak i tych w przestrzeniach prywatnych. Wizja "ładowania wszędzie" staje się coraz bliższa.
Dzięki aplikacjom mobilnym i systemom nawigacji, znalezienie wolnej stacji ładowania jest coraz łatwiejsze. Nie trzeba już polegać na szczęściu; wystarczy kilka kliknięć na ekranie smartfona, by znaleźć najbliższy punkt, sprawdzić jego dostępność i moc. To minimalizuje obawy związane z "zasięgiem" i planowaniem podróży, które kiedyś spędzały sen z powiek wielu.
Rozwijająca się sieć ładowarek to także szansa na podróże międzynarodowe. Europejskie korytarze komunikacyjne są coraz lepiej wyposażone w szybkie punkty ładowania, co sprawia, że nawet długa podróż z elektrykiem przez kontynent staje się coraz bardziej realna i mniej stresująca. To nic innego jak elektryczna rewolucja na autostradach.
Oczywiście, istnieją wciąż obszary, w których infrastruktura wymaga dalszej poprawy, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach czy na niektórych terenach wiejskich. Jednak patrząc na tempo rozwoju i zaangażowanie wielu podmiotów, perspektywy są optymistyczne. Polska goni czołówkę, i to w bardzo szybkim tempie.
W dłuższej perspektywie, wraz z rosnącą liczbą aut elektrycznych na drogach, zwiększać się będzie również zapotrzebowanie na usługi serwisowe i stacje szybkiego ładowania na głównych szlakach komunikacyjnych. To z kolei napędza innowacje i inwestycje, tworząc pozytywną spiralę rozwoju. A my, jako kierowcy, korzystamy na tym najbardziej.
Na koniec, trzeba wspomnieć o rozwiązaniach do ładowania w domu. Dla wielu właścicieli aut elektrycznych, to właśnie domowy "wallbox" jest głównym miejscem ładowania. Ładując auto nocą, kiedy energia jest tańsza, zapewniamy sobie pełną baterię każdego ranka, bez konieczności szukania publicznych stacji. To wygoda i oszczędność w jednym, zmieniająca codzienne nawyki.
Ekologiczny wymiar posiadania auta elektrycznego
Gdy myślimy o przyszłości transportu, nie możemy ignorować jego wpływu na środowisko. Właśnie tutaj do gry wkracza ekologiczny wymiar posiadania auta elektrycznego, stając się potężnym argumentem dla coraz szerszej grupy konsumentów. To nie tylko modny trend; to głęboko zakorzeniona zmiana w postrzeganiu mobilności, napędzana rosnącą świadomością ekologiczną i dążeniem do bardziej zrównoważonego stylu życia.
Zacznijmy od oczywistości, która jest jednocześnie największym atutem: samochody elektryczne to przede wszystkim cicha i bezemisyjna jazda. Eliminacja rury wydechowej oznacza brak bezpośredniej emisji spalin, co ma kluczowe znaczenie dla jakości powietrza, zwłaszcza w zatłoczonych miastach. Zamiast szkodliwych tlenków azotu, pyłów zawieszonych i dwutlenku węgla, jedyną „emisją” z rury wydechowej jest… cisza.
Warto spojrzeć na to z perspektywy smogu i problemów zdrowotnych, które generują pojazdy spalinowe. Każde miasto boryka się z problemem zanieczyszczenia powietrza, a transport jest jednym z głównych winowajców. Przesiadka na elektryki to konkretny krok w kierunku poprawy zdrowia publicznego i stworzenia miast, w których można oddychać pełną piersią, bez obaw o stan płuc. To jak odetchnięcie po długiej podróży przez gęsty dym.
Oczywiście, argument „zero emisji” z rury wydechowej bywa kwestionowany, ponieważ produkcja energii elektrycznej wciąż opiera się na paliwach kopalnych w niektórych krajach. Jednak w Polsce, wraz z rosnącym udziałem odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym (fotowoltaika, wiatraki), bilans ten staje się coraz korzystniejszy. Im „zieleńszy” prąd w gniazdku, tym bardziej ekologiczny nasz elektryk. A z każdym rokiem jest coraz "zielony", idziemy w dobrym kierunku, więc to tylko kwestia czasu.
Wielu kierowców coraz częściej reaguje na apel społeczeństwa i poszukuje proekologicznych alternatyw. To nie tylko kwestia bycia „trendy”, ale rzeczywista troska o przyszłość planety i kolejnych pokoleń. Wybór samochodu elektrycznego to świadoma deklaracja wspierania zielonych technologii i odpowiedzialnego podejścia do środowiska. To swoisty manifest ekologiczny, który ma realny wpływ.
Redukcja hałasu w miastach to kolejny, często pomijany, ale niezwykle ważny aspekt. Elektryczne silniki pracują niemal bezgłośnie, co znacząco przyczynia się do poprawy komfortu życia w gęsto zaludnionych obszarach. Wyobraźcie sobie miasto, w którym głównym źródłem hałasu nie są silniki samochodowe, lecz odgłosy rozmów, ptaków czy odgłosy codziennego życia. To już nie wizja przyszłości, to teraźniejszość.
Pamiętam, jak kiedyś narzekałem na uporczywy hałas za oknem, kiedy próbowałem pracować w domu. Teraz, kiedy na ulicy dominuje ruch elektryków, jest o wiele ciszej. To ma realny wpływ na nasze samopoczucie, poziom stresu i jakość snu. Cisza to luksus, na który coraz więcej osób zwraca uwagę, szukając sposobów na jego odzyskanie w miejskim zgiełku.
Firmy, z kolei, chętnie eksponują swój „zielony wizerunek”, decydując się na elektryczne floty pojazdów. To nie tylko korzyści wizerunkowe, ale także realne, długoterminowe oszczędności, a przede wszystkim świadomy wkład w zrównoważony rozwój. CSR (Corporate Social Responsibility) nabiera tu realnego wymiaru, przekładając się na konkretne decyzje biznesowe.
W kontekście zmian klimatycznych, każdy indywidualny wybór, choć wydaje się mały, ma znaczenie. Kiedy miliony ludzi na świecie dokonują podobnych decyzji, to sumaryczny efekt jest ogromny. Właśnie dlatego tak ważne jest promowanie i wspieranie elektromobilności. Każda przejażdżka elektrykiem to symboliczny krok w stronę czystszej, zdrowszej przyszłości.
Dzięki proekologicznym postawom, rynek samochodów elektrycznych staje się coraz bardziej dojrzały i różnorodny. Producenci odpowiadają na zapotrzebowanie, oferując coraz nowocześniejsze, wydajniejsze i atrakcyjniejsze modele. A konsumenci, zadowoleni z cichej i bezemisyjnej jazdy, stają się ambasadorami nowej, zielonej ery motoryzacji. To prawdziwy win-win, z korzyścią dla planety i naszych portfeli.
W ostatecznym rozrachunku, przywileje dla aut elektrycznych nie są jedynie listą bonusów, lecz elementem szerszej strategii na rzecz czystszej przyszłości. Przejście na elektromobilność to nie tylko inwestycja w nowy pojazd, ale również w lepsze środowisko, zdrowsze miasta i bardziej zrównoważony rozwój. A to już coś więcej niż tylko transport – to misja.
Q&A
-
Jakie są główne przywileje dla aut elektrycznych w ruchu miejskim?
Główne przywileje dla aut elektrycznych w ruchu miejskim to możliwość korzystania z buspasów oraz brak konieczności opłacania postoju w strefach płatnego parkowania. Te udogodnienia znacząco przyspieszają przemieszczanie się po mieście i obniżają koszty użytkowania pojazdu.
-
Jakie finansowe korzyści wiążą się z posiadaniem auta elektrycznego?
Finansowe korzyści to przede wszystkim dostęp do rządowych dopłat przy zakupie pojazdu elektrycznego, znaczne oszczędności na opłatach parkingowych (na przykład w Warszawie to kilkadziesiąt złotych dziennie), a także zazwyczaj niższe koszty eksploatacji i serwisowania w porównaniu do aut spalinowych.
-
Jak rozwija się infrastruktura ładowania dla samochodów elektrycznych w Polsce?
Infrastruktura ładowania w Polsce dynamicznie się rozwija. Na koniec lipca ubiegłego roku działało już ponad 3400 ogólnodostępnych stacji ładowania, z czego 32% stanowiły szybkie ładowarki DC, a pozostałe 68% to wolniejsze ładowarki AC. Liczba ta stale rośnie, a w samym lipcu uruchomiono blisko 70 nowych stacji.
-
Dlaczego wybór auta elektrycznego ma wymiar ekologiczny?
Posiadanie auta elektrycznego ma istotny wymiar ekologiczny, ponieważ zapewnia bezemisyjną jazdę, co przyczynia się do redukcji smogu i poprawy jakości powietrza w miastach. Dodatkowo, obniża poziom hałasu w aglomeracjach, a wraz ze wzrostem udziału odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym, stają się one coraz bardziej przyjazne dla środowiska w całym cyklu życia.
-
Czy wzrost liczby aut elektrycznych w Polsce jest znaczący?
Tak, wzrost liczby aut elektrycznych w Polsce jest bardzo znaczący. Dane z końca lipca ubiegłego roku pokazują, że liczba zarejestrowanych samochodów BEV wzrosła o 57,7% w porównaniu do analogicznego okresu w poprzednim roku. To świadczy o dynamicznym rozwoju elektromobilności i rosnącym zainteresowaniu społeczeństwa tego typu pojazdami.