Elektroliza wodór – co to i jak działa

Redakcja 2026-03-22 09:30 | Udostępnij:

Wodór od lat kusi energetyków prostotą obietnicy: paliwo, które w spalaniu daje tylko wodę, a do jego wyprodukowania wystarczy coś, czego na Ziemi nie brakuje. Problem zawsze tkwił nie w samym pierwiastku, lecz w metodzie jego pozyskiwania - bo wodór sam w sobie nie leży gotowy do zebrania, trzeba go z czegoś wyrwać. Elektroliza wody okazuje się w tym kontekście rozwiązaniem jednocześnie starym jak XIX-wieczna chemia i zaskakująco aktualnym - zwłaszcza gdy prąd do rozkładu H₂O pochodzi z wiatru albo słońca. Stawka jest wysoka: jeśli koszty tej metody dalej będą spadać, cały model europejskiej energetyki może się przestawić na zupełnie nowe tory.

elektroliza wodór

Elektroliza wodór - reakcja chemiczna

Gdyby sprowadzić elektrolizę wody do absolutnie elementarnej formuły, wyglądałoby to tak: prąd elektryczny przepływa przez wodę i dosłownie rozrywa wiązania chemiczne między tlenem a wodorem. Cząsteczka H₂O nie jest szczególnie trwała w sensie elektrochemicznym - jej wiązania kowalencyjne można naruszyć, dostarczając odpowiedniego potencjału. Minimalne napięcie termodynamiczne, które do tego potrzebne, wynosi 1,23 V, choć rzeczywiste urządzenia działają przy 1,8-2,1 V ze względu na straty wynikające z oporu elektrolitów i elektrod. Ta różnica między wartością teoretyczną a praktyczną - zwana nadnapięciem - jest jednym z głównych obszarów optymalizacji we współczesnej inżynierii elektrolizerów.

Reakcja zachodzi jednocześnie na dwóch elektrodach zanurzonych w elektrolicie, a oba procesy są ze sobą ściśle powiązane. Na katodzie, czyli elektrodzie ujemnej, jony H⁺ pobierają elektrony i łączą się w cząsteczki gazowego wodoru: 2H⁺ + 2e⁻ → H₂. Na anodzie - biegunie dodatnim - jony wodorotlenkowe oddają elektrony i rekombinują, uwalniając tlen: 4OH⁻ → O₂ + 2H₂O + 4e⁻. Łączne równanie sumaryczne, które widnieje w każdym podręczniku chemii nieorganicznej, ma postać 2H₂O → 2H₂ + O₂ i oznacza ni mniej ni więcej, że z dwóch cząsteczek wody otrzymujemy dwie cząsteczki wodoru i jedną tlenu.

Stosunek objętościowy produkowanych gazów jest precyzyjnie ustalony przez stechiometrię: na każdą objętość tlenu przypadają dokładnie dwie objętości wodoru. Ten bilans atomów nie podlega dyskusji - wynika bezpośrednio z prawa zachowania masy i budowy cząsteczki wody. Czyni to elektrolizę wyjątkowo przewidywalną technologicznie: inżynier projektujący instalację może dokładnie obliczyć, ile gram wodoru wyprodukuje przy danym natężeniu prądu, korzystając z prawa Faradaya, które wiąże ilość ładunku elektrycznego z masą uwolnionego pierwiastka.

Prawo Faradaya, sformułowane w 1833 roku, mówi, że do wydzielenia jednego mola substancji potrzeba przesłania przez elektrolit ładunku równego iloczynowi liczby Faradaya (96 485 C/mol) i wartościowości jonu. Dla wodoru, który jest jednowartoścowy, oznacza to, że przez elektrolizer musi przepłynąć około 96 485 kulombów ładunku na każdy mol H₂ - czyli mniej więcej 2 gramy czystego gazu. Przy prądzie 100 amperów taka ilość wodoru wydziela się w ciągu około 16 minut. To precyzja, której reforming parowy metanu nie może zaoferować, bo tamten proces zależy od temperatury, ciśnienia i składu gazu wsadowego, a każda zmiana tych parametrów przesuwa wydajność.

Nie bez znaczenia jest też fakt, że po raz pierwszy elektrolizę wody przeprowadzili William Nicholson i Anthony Carlisle w 1800 roku - zaledwie kilka tygodni po tym, jak Alessandro Volta zaprezentował swoją baterię elektryczną. Eksperyment był niemal natychmiastowy: ledwo świat poznał pierwsze stabilne źródło prądu, ktoś podłączył do niego wodę i zobaczył bąbelki. Dwieście dwadzieścia lat później zasada jest identyczna, a skala przemysłowa zmienia się z kilowatów na megawaty.

Jak działa elektroliza do produkcji wodoru

Jak działa elektroliza do produkcji wodoru

Serce każdego elektrolizera stanowi para elektrod oddzielona elektrolitem - medium jonoprzewodzącym, które pozwala ładunkom elektrycznym przemieszczać się między biegunami bez bezpośredniego kontaktu metalicznego. Rodzaj elektrolitu w dużej mierze determinuje charakter całego urządzenia. W elektrolizerach alkalicznych funkcję tę pełni wodny roztwór wodorotlenku potasu (KOH) o stężeniu zazwyczaj 25-30%, w systemach PEM (Proton Exchange Membrane) jonoprzewodzącą rolę przejmuje stała membrana polimerowa, a w ogniwach wysokotemperaturowych SOEC pracuje ceramiczny elektrolit tlenkowy. Każde z tych rozwiązań niesie kompromisy między temperaturą pracy, gęstością prądu i kosztem materiałów.

Membrana w systemach PEM zasługuje na osobną uwagę, bo zmienia reguły gry czystości produktu. Wykonana z sulfonowanego fluoropolimeru, przepuszcza wyłącznie protony H⁺ - reszta cząsteczek i jonów zostaje skutecznie zablokowana. Konsekwencja jest prosta: wodór i tlen powstają po przeciwnych stronach membrany i nigdy się nie mieszają, co eliminuje konieczność kosztownych procesów oczyszczania. Właśnie tą drogą osiąga się czystość wodoru przekraczającą 99,999%, co odpowiada klasie 5.0 według norm gazowych - standardowi wymaganemu przez wiele ogniw paliwowych i zastosowań półprzewodnikowych.

Elektrolizery alkaliczne działają według nieco prostszej zasady: elektrody zanurzone w roztworze KOH rozdziela przeponowa tkanina lub membrana ceramiczna, która mechanicznie uniemożliwia mieszanie się bąbelków gazu, ale nie zapewnia tak hermetycznej separacji jak membrana PEM. Sprawność energetyczna obu technologii jest porównywalna - typowo 65-75% w odniesieniu do wartości opałowej wodoru - lecz alkaliczne elektrolizery mają za sobą dekady przemysłowych wdrożeń i znacznie niższe koszty inwestycyjne, bo nie wymagają platynowych katalizatorów.

Temperatura pracy ma kluczowe znaczenie dla kinetyki reakcji na elektrodach. Elektrolizery alkaliczne i PEM pracują w zakresie 60-80°C, natomiast systemy SOEC operują w temperaturach 700-900°C, gdzie ceramiczny elektrolit przewodzi jony tlenkowe O²⁻ zamiast protonów. Wysoka temperatura oznacza, że część energii potrzebnej do rozkładu wody pochodzi z ciepła, a nie z prądu elektrycznego - sprawność elektryczna takich układów może przekroczyć 85%, co czyni je szczególnie atrakcyjnymi wszędzie tam, gdzie dostępne jest ciepło odpadowe z reaktorów jądrowych lub procesów przemysłowych.

Gęstość prądu, czyli natężenie przepływającego ładunku na jednostkę powierzchni elektrody, bezpośrednio przekłada się na wydajność produkcyjną elektrolizera. Systemy PEM osiągają gęstości prądu rzędu 1-3 A/cm², podczas gdy klasyczne układy alkaliczne pracują raczej przy 0,2-0,4 A/cm². Wyższa gęstość to większa produkcja wodoru z tej samej powierzchni aktywnej, co pozwala budować kompaktowe instalacje - ma to znaczenie zwłaszcza przy modularnym skalowaniu farm elektrolizerów podłączonych do niestabilnych źródeł energii odnawialnej.

Warto mieć świadomość, że równoległe łączenie modułów elektrolizerów w większe instalacje nie jest jedynie kwestią dodania przewodów. Każdy moduł wymaga własnego układu zarządzania ciśnieniem, chłodzenia i separacji gazu - inżynieria systemowa rośnie nielinearnie, a balansowanie obciążeń między modułami staje się osobnym wyzwaniem technicznym, szczególnie gdy zasilanie pochodzi z niestabilnych źródeł fotowoltaicznych.

Elektroliza wody na zielony wodór

Elektroliza wody na zielony wodór

Określenie „zielony wodór" ma konkretne znaczenie techniczne, nie jest tylko marketingową etykietą. Chodzi o wodór wyprodukowany wyłącznie za pomocą energii elektrycznej z odnawialnych źródeł - wiatru, słońca, wody. Gdy prąd do elektrolizy pochodzi z węgla, mamy do czynienia z „szarym" lub co najwyżej „niebieskim" wariantem (gdy emisje CO₂ są przechwytywane i magazynowane). Różnica w śladzie węglowym jest fundamentalna: elektroliza zasilana energetyką wiatrową emituje poniżej 1 kg CO₂ na kilogram wyprodukowanego wodoru, reforming parowy metanu - bez wychwytywania emisji - generuje około 10-12 kg CO₂/kg H₂.

Integracja elektrolizerów z farmami wiatrowymi i instalacjami fotowoltaicznymi przynosi dodatkową korzyść systemową, której często się nie docenia. Odnawialne źródła energii produkują prąd nieregularnie - w południe przy słonecznej pogodzie fotowoltaika może generować nadwyżkę, której sieć nie jest w stanie wchłonąć, a ceny energii na rynku spotowym spadają poniżej zera. Elektrolizer podłączony do takiej instalacji przetwarza tę „zbędną" energię elektryczną na wodór, który można zmagazynować pod ciśnieniem i przetransportować. Wodór staje się niejako akumulatorem chemicznym, pozbawionym charakterystycznych dla baterii litowych ograniczeń czasu ładowania i degradacji ogniw.

Sezonowe magazynowanie energii to jeden z najtrudniejszych problemów systemu opartego na OZE. Latem elektrownie słoneczne produkują kilkakrotnie więcej niż zimą, a różnica między szczytem letnim a zimowym zapotrzebowaniem na ciepło i energię jest trudna do pokrycia bateryjnymi magazynami ze względu na ich ograniczoną pojemność i koszty. Wodór przechowywany w kawernach solnych, zbiornikach ciśnieniowych lub sieciach gazociągów może pełnić rolę sezonowego buforu: letnie nadwyżki z farm wiatrowych trafiają do elektrolizerów, a zimą zgromadzony gaz zasila turbiny gazowe lub ogniwa paliwowe. Infrastruktura do magazynowania wodoru w kawernach solnych istnieje już w kilku miejscach w Europie.

Pytanie o opłacalność ekonomiczną zielonego wodoru sprowadza się ostatecznie do ceny kilowatogodziny energii elektrycznej. Szacuje się, że koszt prądu odpowiada za 60-80% całkowitego kosztu produkcji wodoru metodą elektrolizy. Przy cenie energii poniżej 20-30 EUR/MWh elektroliza PEM może produkować wodór za mniej niż 2-3 EUR/kg, co czyni go konkurencyjnym wobec paliw kopalnych w wielu zastosowaniach. Offshore'owe farmy wiatrowe przy korzystnych lokalizacjach zbliżają się do tego progu - stąd rosnące zainteresowanie budową elektrolizerów bezpośrednio przy turbinach wiatrowych na morzu.

Zielony wodór z elektrolizy

Zerowa emisja CO₂ przy zasilaniu OZE. Czystość gazu powyżej 99,99%. Produkcja może być skalowana modularnie. Koszt zależy głównie od ceny energii elektrycznej. Idealny jako paliwo ogniw wodorowych i magazyn energii sezonowej.

Szary wodór z reformingu

Emisja 10-12 kg CO₂/kg H₂. Wymaga gazu ziemnego jako surowca. Technologia dojrzała i tania, ale klimatycznie kosztowna. Oczyszczanie produktu od zanieczyszczeń metanem i CO niezbędne przed zastosowaniem w ogniwach paliwowych. Wciąż dominuje w globalnej produkcji.

Pomijany często aspekt zielonego wodoru to jego rola w dekarbonizacji przemysłu ciężkiego. Sektor stalowy, chemiczny i produkcja amoniaku odpowiadają łącznie za kilkanaście procent globalnych emisji CO₂, a ich elektryfikacja bezpośrednia jest technicznie niemożliwa lub skrajnie trudna. Wodór może tu zastąpić koks w wielkich piecach (technologia DRI - bezpośredniej redukcji żelaza) lub stanowić surowiec do syntezy amoniaku bez udziału gazu ziemnego. Te zastosowania przemysłowe mogą okazać się pierwszym dużym rynkiem zbytu dla zielonego wodoru - zanim infrastruktura stacji tankowania wodoru dotrze do przeciętnych kierowców.

Warunki elektrolizy wodór krok po kroku

Warunki elektrolizy wodór krok po kroku

Jakość wody używanej do elektrolizy decyduje o żywotności całej instalacji w sposób, którego nie da się przecenić. Elektrolizery PEM wymagają wody dejonizowanej o przewodności jonowej poniżej 1 µS/cm - to standard czystości zbliżony do wody laboratoryjnej. Powód jest czysto elektrochemiczny: jony metali ciężkich obecne w zwykłej wodzie kranowej osadzają się na platynowych katalizatorach i błonach membranowych, trwale obniżając ich aktywność. Chlorki z chlorowanej wody wodociągowej korodują tytanowe komponenty anody. Krzemionka blokuje pory membrany. Każda z tych usterek przyspiesza nieuchronną degradację i skraca czas pracy elektrolizera z przewidywanych 80 000 godzin do ułamka tej wartości.

Uzdatnianie wody wsadowej to zatem nie opcja, lecz warunek konieczny. Typowy układ przygotowania wody obejmuje odwróconą osmozę jako pierwszy stopień - membrana RO zatrzymuje około 95-99% rozpuszczonych soli - a następnie wymianę jonową doprowadzającą przewodność do wymaganych poziomów. Przed dostarczeniem do elektrolizera woda powinna być też odgazowana, bo rozpuszczony tlen i dwutlenek węgla mogą wchodzić w reakcje z komponentami wewnętrznymi. Systemy pracujące z wodą morską wymagają bardziej rozbudowanej filtracji, ale prowadzone badania nad membrananami tolerującymi zasoloną wodę mogą zmienić te reguły w ciągu kilku lat.

Temperatura cieczy i gazów wewnątrz elektrolizera musi być utrzymywana w wąskim oknie operacyjnym. Zbyt niska temperatura zwiększa opór elektryczny elektrolitu i podwyższa potencjał, przy którym zachodzi reakcja - każdy dodatkowy wolt to bezpośrednia strata energetyczna. Zbyt wysoka temperatura z kolei przyspiesza degradację membrany i zwiększa ciśnienie par, komplikując zarządzanie ciśnieniem komory. Systemy PEM chłodzone są zazwyczaj wodą dejonizowaną w obiegu zamkniętym, utrzymującą temperaturę w zakresie 60-80°C z dokładnością kilku stopni - układ sterowania musi reagować szybko, bo nagłe skoki obciążenia elektrycznego z niestabilnych OZE generują krótkotrwałe piki cieplne.

Ciśnienie pracy jest parametrem, który wpływa zarówno na sprawność, jak i na wygodę dalszego użytkowania wodoru. Elektrolizery niskociśnieniowe produkują gaz przy kilku barach i wymagają zewnętrznych sprężarek do transportu lub magazynowania, co oznacza dodatkowe koszty i punkty awarii. Elektrolizery wysokociśnieniowe PEM mogą pracować przy 30-60 barach bezpośrednio w ogniwie - membrana wytrzymuje różnicę ciśnień między stroną wodorową a tlenową, bo jest do tego projektowana mechanicznie. Wyższe ciśnienie na wyjściu zmniejsza koszty kompresji, ale zwiększa wymagania dotyczące wytrzymałości materiałów i uszczelnień, co z kolei podnosi cenę modułu.

Nowoczesne instalacje coraz częściej łączą wysokociśnieniowe elektrolizery PEM z bezpośrednim magazynem buforowym w kompozytowych zbiornikach ciśnieniowych na 350 lub 700 bar. Taki układ eliminuje pośrednią sprężarkę tłokową, która bywa najczęściej psującym się elementem całej stacji. Różnica w niezawodności eksploatacyjnej jest zauważalna szczególnie w lokalizacjach oddalonych od serwisów technicznych.

Elektrody w elektrolizerze nie są jednorodnym metalem - ich rzeczywista powierzchnia robocza jest wielokrotnie większa niż wynikałoby to z geometrycznych wymiarów. Nanostrukturalne katalizatory platynowe w PEM lub niklowe w układach alkalicznych tworzą porowatą strukturę zwiększającą aktywną powierzchnię kontaktu z elektrolitem, co bezpośrednio przekłada się na szybkość wydzielania gazu przy niższym nadnapięciu. Badania nad zastąpieniem platyny tańszymi metalami przejściowymi - molibdenem, kobaltem, niklem w różnych konfiguracjach atomowych - to jedno z najbardziej aktywnych frontów współczesnej elektrochemii materiałowej, bo platyna jako katalizator odpowiada za znaczną część ceny całego elektrolizera.

Zastosowanie elektrolizy w produkcji wodoru

Zastosowanie elektrolizy w produkcji wodoru

Elektroliza jako metoda produkcji wodoru ma dziś ok. 4% udział w globalnym wolumenie wytwarzania tego gazu - reszta pochodzi z reformingu metanu i gazyfikacji węgla. Brzmi to skromnie, ale tempo wzrostu inwestycji w elektrolizery jest bezprecedensowe: według analiz branżowych sumaryczna zainstalowana moc elektrolizerów podwoiła się w ciągu ostatnich dwóch lat i trend ten przyspiesza, napędzany europejską polityką klimatyczną i mechanizmami wsparcia dla zielonego wodoru. Różnica między obecnym stanem a zapotrzebowaniem deklarowanym w krajowych strategiach wodorowych to jednocześnie skalę szansy i lista wyzwań do pokonania.

Ogniwa paliwowe typu PEMFC stanowią jedno z najbardziej wymagających zastosowań dla wodoru z elektrolizy, co dobrze ilustruje, dlaczego czystość produktu ma tu twarde konsekwencje techniczne. Platynowy katalizator ogniwa paliwowego ulega trwałemu zatruciu już przy śladowych ilościach tlenku węgla - stężeniu rzędu kilku części na milion. Reforming parowy generuje mieszaninę gazów wymagającą wielostopniowego oczyszczania, by osiągnąć akceptowalny poziom CO, podczas gdy elektroliza PEM dostarcza wodór praktycznie wolny od tego zanieczyszczenia bez żadnych dodatkowych procesów. Ta różnica sprawia, że w zastosowaniach mobilnych - ciężarówki wodorowe, autobusy, pociągi - preferowany jest właśnie elektrolityczny wodór wysokiej czystości.

Przemysłowe zastosowania elektrolizy wodoru nie ograniczają się bynajmniej do paliw. Sektor chemiczny od dekad używa wodoru do uwodornienia olejów roślinnych, produkcji cykloheksanu i metanolu. Przemysł elektroniczny potrzebuje gazu o czystości minimum 5.0 do procesów epitaksji i atmosfer ochronnych w produkcji układów scalonych. Przemysł spożywczy stosuje go w utwardzaniu tłuszczów. Każda z tych branż ma odmienne wymagania co do ciśnienia, czystości i wolumenu dostaw, co przekłada się na różnorodność konfiguracji elektrolizerów - od małych generatorów on-site po wielkie instalacje centralnej produkcji.

Synteza amoniaku metodą Habera-Boscha to osobny i ogromny rynek wodoru, często pomijany w dyskusjach o zielonym paliwie. Na produkcję amoniaku - podstawy nawozów azotowych - przypada około 55% całkowitego zużycia wodoru na świecie. Amoniak syntetyzuje się z azotu atmosferycznego i wodoru przy temperaturze 400-500°C i ciśnieniu 150-300 atmosfer. Gdyby cały ten wodór pochodził z elektrolizy zasilanej OZE, ślad węglowy globalnej produkcji nawozów spadłby dramatycznie. Kilka instalacji „zielonego amoniaku" już pracuje eksperymentalnie, łącząc farmy wiatrowe z elektrolizerami i syntezatorami amoniaku w jednym łańcuchu technologicznym.

Szczególnym wyzwaniem dla szerokich zastosowań elektrolizowanego wodoru pozostaje infrastruktura dystrybucyjna. Wodór ma najwyższą gęstość energii masowej spośród znanych paliw (120 MJ/kg), lecz jednocześnie skrajnie niską gęstość objętościową - jako gaz przy ciśnieniu atmosferycznym zajmuje ponad 11 razy więcej miejsca niż metan o tej samej zawartości energii. Transport i magazynowanie wymagają albo sprężania do 700 bar, albo skroplenia do −253°C, albo chemicznego wiązania w nośnikach jak amoniak czy tolueno-metylocykloheksan. Każda z tych opcji pochłania część energetycznej przewagi wodoru.

Patrząc na całość obrazu, elektroliza wody wypełnia w energetyce rolę, której żadna inna technologia nie może dziś odegrać tak czysto i tak elastycznie: zamienia zmienną, trudną do magazynowania energię elektryczną w stabilną, gęstą chemicznie substancję, która może być przechowywana tygodniami i miesiącami, transportowana tysiącami kilometrów i przetworzona z powrotem na prąd lub ciepło wtedy, gdy faktycznie jest potrzebna. To zamknięcie obiegu, które nie emituje nic poza parą wodną po stronie użytkownika. Pytanie nie brzmi już „czy", lecz „kiedy i za ile" - a odpowiedź na to drugie zależy od tempa, w jakim tanieje energia z wiatru i słońca.

Pytania i odpowiedzi o elektrolizie i produkcji wodoru

Czym jest elektroliza wody i jak działa?

Elektroliza wody to proces elektrochemiczny, w którym prąd elektryczny rozkłada wodę na wodór i tlen. Gdy przyłożysz napięcie do elektrod zanurzonych w wodzie, cząsteczki H₂O rozpadają się na jony H+ i OH-. Na katodzie (elektroda ujemna) zbiera się wodór, a na anodzie (elektroda dodatnia) - tlen. Całość opisuje proste równanie: 2H₂O → 2H₂ + O₂. W praktyce widać to jako bąbelki gazu unoszące się w cieczy - to dokładnie ten sam efekt, który możesz zaobserwować nawet w prostym szkolnym eksperymencie.

Skąd pochodzi zielony wodór i dlaczego elektroliza jest tu kluczowa?

Zielony wodór to taki, który powstaje wyłącznie przy użyciu energii odnawialnej - z wiatru, słońca czy wody. Elektroliza napędzana prądem z OZE nie emituje CO₂, przez co jest jedyną w pełni czystą metodą produkcji wodoru na większą skalę. Inne sposoby, jak reforming parowy gazu ziemnego, owszem, dają wodór, ale przy okazji produkują spore ilości dwutlenku węgla. Elektroliza po prostu wygrywa tu czystością procesu i możliwością skalowania wraz z rozwojem farm wiatrowych czy słonecznych.

Jak czysta jest elektroliza w porównaniu z innymi metodami produkcji wodoru?

Elektroliza potrafi dostarczyć wodór o czystości zbliżonej do 100%, szczególnie w nowoczesnych systemach z membranami, które skutecznie blokują mieszanie się gazów. To ogromna przewaga, bo wodór stosowany w ogniwach paliwowych czy zaawansowanych procesach przemysłowych musi być wolny od zanieczyszczeń - nawet śladowe ilości innych substancji mogą uszkodzić ogniwo paliwowe lub obniżyć sprawność całego systemu. Fermentacja czy fotosyntetyczna produkcja wodoru są ciekawe, ale na razie nie osiągają takiego poziomu czystości i skalowalności.

Czy elektroliza wody to nowa technologia?

Absolutnie nie. Pierwszą elektrolizę wody przeprowadzili William Nicholson i Anthony Carlisle już około 1800 roku, zaraz po tym, jak Alessandro Volta skonstruował pierwsze ogniwo elektryczne. Mamy więc do czynienia z technologią sprawdzoną przez ponad 220 lat. Nowością jest natomiast to, że dziś możemy zasilać elektrolizery tanią energią z OZE, co sprawia, że proces staje się ekonomicznie opłacalny na dużą skalę - i to zmienia wszystko.

Dlaczego do elektrolizy potrzebna jest czysta woda?

Jakość wody ma tu kluczowe znaczenie. Zanieczyszczenia, sole mineralne czy inne substancje rozpuszczone w wodzie mogą zaburzać reakcję elektrochemiczną, uszkadzać elektrody lub membrany, a także wpływać na czystość otrzymanego wodoru. Dlatego instalacje przemysłowe korzystają z wody dejonizowanej lub destylowanej, pozbawionej wszelkich domieszek. Im czystsza woda wchodzi do procesu, tym czystszy wodór z niego wychodzi - to prosta, ale niezbędna zasada każdego układu elektrolitycznego.

Jaką przyszłość ma elektroliza w kontekście magazynowania energii z OZE?

To jeden z najbardziej obiecujących kierunków. Farmy wiatrowe i słoneczne produkują energię nieregularnie - czasem jej jest za dużo, czasem za mało. Elektroliza pozwala zamienić nadmiar prądu w wodór, który można przechowywać i spalić lub przetworzyć w ogniwie paliwowym wtedy, gdy energii brakuje. Wodór staje się w ten sposób swego rodzaju gigantyczną baterią dla sieci energetycznej. Przy dalszym spadku kosztów energii odnawialnej i elektrolizerów, zielony wodór ma realne szanse stać się jednym z filarów czystej energetyki przyszłości.